Post Gościnny: Życie na Tajwanie

wtorek, lipca 21, 2015



Dokładnie 16 lipca minął rok odkąd zamieszkałam na Tajwanie. Nie będę w dzisiejszym poście pisać o tym jak znalazłam się na Tajwanie, tylko o moich spostrzeżeniach co do życia na Tajwanie.

Jeżeli natomiast jesteście ciekawi jak się znalazłam na tej pięknej wyspie to zapraszam na mojego bloga.
Mieszkając w Polsce cały czas czułam napięcie, stres, pogoń za pieniędzmi. Przez ten rok w mojej głowie poprzestawiało się wiele poglądów na to jak wcześniej odbierałam świat. Przez nadmiar obowiązków, stres zapomniałam o tym co jest ważne w życiu i jak cieszyć się życiem, o docenianiu najmniejszych szczegółów.

W Polsce mój partner próbował mi to uświadomić, ale natłok tych wszystkich obowiązków powodował, że nie potrafiłam tego docenić. Żyjąc tutaj zmieniłam się, ba zmieniłam swoje życie.

Może się to wydawać śmieszne, ale nawet wspólne szczotkowanie zębów z mężem sprawia, że czuję się szczęśliwa.

Za nim wyjechałam, większość osób pytało mi się, czy się nie boje, bo przecież to zupełnie inny świat. Wtedy odpowiadałam, że jak nie spróbuję to będę tego żałować. Teraz mogę powiedzieć ... tak to inny świat, ale patrząc na ten świat, żyjąc w tym świecie czuję się szczęśliwa i spełniona.

Co uwielbiam w moim życiu na Tajwanie? To, że opuszczając mieszkanie, napotykam sąsiadów, pracowników sklepu, którzy z daleka machają mi i z dużym uśmiechem na twarzy mówią „Nǐ hǎo” (Cześć). To uczucie sprawia, że świat staje się lepszy, bardziej kolorowy.

Na Tajwanie ludzie nie oceniają mnie po wyglądzie, co na siebie założyłam. Od kilku lat zmagam się z trądzikiem różowatym. W Polsce nie potrafiłam tego zaakceptować, nie wyobrażałam sobie wyjścia bez makijażu, który tak naprawdę nigdy nie był wstanie ukryć moje niedoskonałości. Rano wstając nie mogłam na siebie patrzeć, a to tylko dlatego, że inni patrzeli na mnie z obrzydzeniem. Miałam nawet przykre sytuację z tym związane. To bolało, bo to nie moja wina, że to mam. Na Tajwanie, mogę wyjść bez makijażu i jeszcze nigdy nie widziałam spojrzeń ludzi, po których mogłabym czuć się skrępowana. Co do ubioru, to na Tajwanie jest totalny free – style, dosłownie! Ludzie nie zwracają tutaj uwagi na modę, co uważam, że jest bardzo pozytywne, ponieważ można czuć się wolnym i nie muszę martwić się, że ktoś zaraz skrytykuję mój strój.

Jaka kwestia jeszcze zmieniła się w moim życiu? Jedzenie! Tajwańczycy odżywiają się zdrowo, chodzi mi tutaj o kwestie warzyw … do obiadu, kolacji musi być warzywo, nie ma innej opcji. Spowodowało to dużą zmianę w moim życiu, oczywiście na plus, ponieważ mój organizm czuję się doskonale.

W moim nowym życiu odnalazłam czas dla siebie. Zaczęłam uprawiać sporty, a najlepsze jest to, że po około 12 latach zaczęłam znowu rysować.

Nadal przede mną wiele wyzwań, chociażby nauka języka, ale teraz już wiem, że wszystko jest osiągalne, że nie warto robić coś na siłę. Stopniowo, powoli bez stresu można osiągnąć sukces w dziedzinie na której nam zależy. Najważniejszy jest dla mnie spokój i relację z rodziną i na tym najbardziej chcę się skupić.

Autorka wpisu:
Natalia Yeh


Pochodzę z pięknego Poznania, gdzie spędziłam większość życia. Ukończyłam dwa kierunki studiów: kosmetologia (Licencjat) oraz Menedżer produktów kosmetycznych (Magister). 
Podróżuję w swoim świecie z mężczyzną życia, który przyciągnął mnie, aż na piękną wyspę Tajwan. Kocham moje życie, a to za sprawą osób, które mnie otaczają, mojego męża oraz dwóch wyjątkowych kobiet, które były w moim życiu od zawsze, mam tu na myśli moje muszkieterki, czyli moją mamę i sis. Walczę ze swoimi słabościami i staram się nie oceniać ludzi, tylko najpierw postawić się w ich sytuacji. Największą zagadką w moim życiu jest "ludzka zazdrość". Nie rozumiem dlaczego ludzie zazdroszczą innym, zamiast wstać z fotela i dokonać tego samego!?

 Tu ją znajdziecie:






A jak to z Wami jest?
Odważyłybyście się na taki krok i zamieszkanie np. na Tajwanie? 
Pozdrawiam

You Might Also Like

0 komentarze

Kamila K.. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Archiwum bloga

Prawa Autorskie

Wszystkie publikowane na blogu zdjęcia oraz treści są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam.
Nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.

Jeśli chcesz skopiować coś z bloga proszę o kontakt - e-mail: wtrampkachdocelu@gmail.com lub w komentarzach pod postem.