Jeśli czytać, to iść na jakość, a nie na ilość

niedziela, stycznia 03, 2016

Mniej więcej miesiąc przed końcem roku pojawiło się bardzo dużo wyzwań czytelniczych. Jedno szczególnie popularne i przyznaję początkowo bardzo mnie zainteresowało, ale po krótkiej analizie okazało się, że coś w nim mi nie pasuje.

Przeczytam 52 książki w 2016 roku, czyli jedną w tydzień. Niby nic wielkiego, ale czy w tym wyzwaniu faktycznie chodzi o zachęcenie do czytania, czy po prostu o nabijanie cyferek i podniesienie statystyk.

Fajnie, że poprzez takie inicjatywy próbujemy zachęcić rodaków i nie tylko do częstszego chwytania za książki, ale czy na prawdę tylko o to chodzi?

Dla porównania, znalazłam identyczne wyzwanie z zeszłego roku i niestety forum przemawiało na nie. 
Dlaczego? 
Wiele osób otwarcie pisało: Na początku czytałem/czytałam na jakość, ale ostatnie tygodnie to było wybieranie najcieńszych książek by ostatecznie nabić tą magiczną liczbę 52 przeczytanych książek w ciągu roku.

Siedem dni na przeczytanie książki to nie tak mało, ale pod warunkiem, że nie chodzimy do pracy/szkoły i nie mamy innych zajęć. Nie mówię, że nawet z normalnymi obowiązkami w tygodniu jest to niemożliwe, ale nie oszukujmy się, czy w ciągu siedmiu dni można przeczytać coś bardzo grubego?
Obawiam się, że przeczytanie książki liczącej ponad 1000 stron w ciągu siedmiu dni, gdy mamy masę spraw na głowie, może być niemożliwe, ale mogę się mylić.

Kochani, a jak Wy uważacie, czy 52 książki w rok czyli jedna na tydzień, jest możliwe? Oczywiście pytam o pozycje liczące powyżej 1000 stron.

Pozdrawiam i zapraszam do obserwacji, już w tym tygodniu kolejna niespodzianka dla Was do pobrania i wydrukowania za free.

You Might Also Like

0 komentarze

Kamila K.. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Archiwum bloga

Prawa Autorskie

Wszystkie publikowane na blogu zdjęcia oraz treści są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam.
Nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.

Jeśli chcesz skopiować coś z bloga proszę o kontakt - e-mail: wtrampkachdocelu@gmail.com lub w komentarzach pod postem.