środa, 13 kwietnia 2016

"Crimson Peak. Wzgórza Krwi" - Recenzja

"Crimson Peak. Wzgórza Krwi", kolejny film meksykańskiego reżysera, Guillermo del Toro. Jego poprzednie filmy zawsze budziły we mnie pozytywne emocję, niestety w przypadku Crimson Peak było odrobinę inaczej i choć jedną z głównych ról odegrał w filmie jeden z moich ulubionych aktorów to długo nie mogłam się przekonać by obejrzeć film w pięknej gotyckiej oprawie. 
Wydarzenia w filmie rozgrywają się zarówno na nowojorskich salonach XIX i XX wieku jak i na zamglonej angielskiej prowincji. Historia w gotyckim stylu pokazuje niecodzienną miłość młodej pisarki i spłukanego, złotoustego arystokraty z mrocznym sekretem o którym nikt nic nie wie. Na pozór może wydawać, się iż jest to film miłosny, lecz te pozory szybko znikają. Odwzajemniona miłość młodych kochanków, zaręczyny, a w tle śmierć i ciągłe tajemnice Sir Thomasa i duchy, które nawiedzają Edith, młodą pisarkę ona jako jedna z nielicznych jest pewna iż duchy na prawdę istnieją a nie są tylko bajką by straszyć dzieci. 

Wszystko zaczyna się, gdy nowożeńcy zamieszkują w wiktoriańskiej posiadłości. To właśnie tam na pozór gotycki romans zmienia się w horror. Gdy główna bohaterka zaczyna odkrywać tajemnice posiadłości i swojego męża jest już za późno na szczęśliwy happy end dla wszystkich.

Ja jestem trochę rozczarowana fabułą, ale piękne kadry i gra aktorów w pewnym stopniu to wynagradza. Nie jest to film na samotny wieczór, gdyż są momenty grozy, ale sama historia jest opowiedziana w ciekawy sposób.

Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia