środa, 20 lipca 2016

Dlaczego warto wykupić własną domenę?

Kilka dni temu wspominałam Wam o współczynniku Trust Flow, dlatego idąc w tym kierunku, dziś słów kilka na temat własnej domeny. Dlaczego warto wydać te kilkadziesiąt złoty rocznie (około 10 zł za pierwszy rok, za przedłużenie każdego kolejnego roku około 50 zł).

W blogosferze jestem długo i przyznaje się bez bicia. Długo zajęło mi podjęcie decyzji o odcięciu się od końcówki blogspot. Jednak po roku "na swoim" uważam, że była to świetna decyzja. Żałuje tylko jednego, dlaczego tak długo mi to zajęło. 


Nie zależnie od tego czy prowadzona przez Nas strona w sieci jest prywatna czy firmowa, warto w nią inwestować. Nie tylko czas, ale także pieniądze. Ciekawi dlaczego warto zainwestować we własną domenę? Jeśli, tak zapraszam do lektury.

Zalety własnej domeny.
  • Najważniejsza zaleta własny, niepowtarzalny adres w sieci. Podając komuś adres o wiele szybciej podać wtrampkachdocelu.pl niż wtrampkachdocelu.blogspot.com. W każdej chwili możesz przenieść się na inną platformę nie tracąc przez to czytelników. Oczywiście przy przenoszeniu się między platformami możesz informować o tym w osobnych wpisach, ale nie masz 100% pewności, że taki wpis trafi do każdego stałego czytelnika, a mając własną domenę nie musisz się tym martwić;
  • Mają własną domenę za którą płacisz mobilizujesz się do systematycznego pisania. Uwierz lub nie, ale mając świadomość, że dokładasz do bloga chętniej siadasz do nowego wpisu. Tak samo jest podczas treningów, gdy wykupić karnet na basen czy siłownie masz większą mobilizację do ćwiczeń niż w przypadku gdy obiecujesz sobie (kolejny raz), że od poniedziałku zaczynasz biegać. Zasada jest prosta jeśli za coś płacimy, bardziej to doceniamy;
  • Doskonale wiem, że nie każdy prowadzi bloga w celach zarobkowych, ale mając własną domenę pokazujesz potencjalnym klientom, że bardziej Ci zależy, a to jest równe z tym, że jesteś atrakcyjniejszy dla przyszłych reklamodawców;
  • Twoje miejsce w sieci jest bezpieczne tzn. prowadząc bloga po pewnym czasie zyskasz jakąś tam popularność, co za tym idzie mogą pojawiać się nieprzyjemne sytuację dot. podkradania treści. W skrócie kupując domenę ubezpieczasz się, bo nikt Ci nie podkupi domeny i nie będzie czerpał korzyści z Twojej pracy.
Wady własnej domeny.
Znalazłam jedną. Musimy pilnować by Nasz adres nie wygasł. Pamiętajcie po wykupieniu domeny zapiszcie sobie dokładną datę. Owszem niektórzy usługodawcy przypominają o przedłużeniu domeny, ale warto sobie zapisać w kalendarzu, a najlepiej na kartce i przypiąć w widocznym miejscu.
Prowadząc bloga na jakiejkolwiek platformie warto pomyśleć Nad własną domeną. Jeśli myślicie o blogowaniu poważnie, a nie tylko dla przysłowiowych gifów to warto w nią zainwestować.
Pozdrawiam


piątek, 15 lipca 2016

Trust Flow co to jest?

Od jakiegoś czasu portale, blogi czy po prostu firmy poszukujące do współpracy ciekawych miejsc w sieci stawiają na pierwszym miejscu współczynnik TRUST FLOW. Niestety nie każdy wie co to jest, tym bardziej, że choć w sieci masa informacji na ten temat to w rzeczywistości jest bardzo mało miejsc, gdzie wszystko wyjaśnione jest jasno i zrozumiale dla każdego.


Trust Flow to nic innego jak poziom wiarygodności domeny (tej kupionej z końcówką .pl czy .com) Nie można sprawdzić wiarygodności strony czy bloga gdy ten funkcjonuje z dopiskiem Wordpress, Blogspot, Blox itd. Mówiąc po polsku TF jest to współczynnik określający atrakcyjność Naszej domeny. Im wyższy tym dla Nas lepiej, bo oznacza to że prowadzi do Nas wiele wartościowych stron w sieci. 
Im częściej jakaś strona posiadająca własną domenę zacytuje jeden z Naszych wpisów i podlinkuje źródło do Nas tym lepiej pozycjonowana jest strona i Trust Flow wyższy. 

Oczywiście by domena i prowadzona przez Nas strona była atrakcyjna dla czytelników i potencjalnych klientów składa się wiele czynników, ale Trust Flow jest jednym z dwóch najczęściej branych pod uwagę czynników. Drugim jest Citation Flow, który odnosi się do linków przychodzących (o nim innym razem). Dlatego powinno szczególnie Nam zależeć by akurat te dwa czynniki były na jak najwyższym poziomie.

Pozdrawiam

wtorek, 12 lipca 2016

Nawilżający płyn micelarny Cera Sucha i Wrażliwa od firmy Vianek - Recenzja

Stali czytelnicy doskonale wiedzą iż od kilku lat duże problemy z alergiami, głównie tą na orzechy. Dlatego tak ważne są dla mnie składy produktów i składniki pochodzenia naturalnego, a dla kociary (i nie tylko, bo kocham wszystkie zwierzaki) ważne jest by produkty przeze mnie stosowane nie były testowane na zwierzętach. 

Podczas jednego ze spotkań blogerskich otrzymałam kilka produktów firmy Vianek. O peelingu miałyście możliwość już u mnie przeczytać, a dziś pora na kolejny kosmetyk tej firmy. Pod lupę wzięłam Nawilżający płyn miceralny do skóry suchej i wrażliwej. Ciekawi jak się sprawdził? To zapraszam do dalszej części.


Gdzie kupić?: Sklep Online TUTAJ, apteki, drogerie Hebe;
Ile kosztuje?: 17.99 zł;
Pojemność: 200ml.


Plusy:
  • Nie podrażnia;
  • Nie powoduje reakcji alergicznych;
  • Doskonale usuwa makijaż, nawet ten wodoodporny;
  • Nawilża;
  • Pięknie pachnie;
  • Daje pełnie orzeźwienia skóry;

Minusy:
  • Otwarcie, pomimo iż bardzo szczelne to ciężko otworzyć, złamałam kilka razy paznokieć. 
 
Skład.

Płyn miceralny jak najbardziej godny polecenia. Zmywa bez problemu nawet wodoodporny makijaż co jest dla mnie ważne, bo stosuje takie kosmetyki przez łzawienie oczu. Podczas demakijażu pojawia się piana, która ułatwia usuwanie makijażu. Produkt nie podrażnia, ani nie uczula. Nie jest też stosowany na zwierzętach za co duży plus. Jedyne do czego się można przyczepić to zamknięcie, ale może to tylko mój egzemplarz i reszta osób stosujących te produkt nie ma problemów z otwieraniem.

 
 
Produkt otrzymałam na spotkaniu blogerek od firmy Sylveco, ten fakt w żaden sposób nie miał wpływu na jego recenzję. 

Kochane a Wy znacie Vianek i ich produkty?

Pozdrawiam
 

piątek, 8 lipca 2016

Czy na prawdę Disqus jest tak nielubiany?

Kilka dni temu na Facebooku otrzymałam sygnał od jednego z czytelników iż zostawienie u mnie komentarza jest wręcz nie możliwe, ponieważ mam zainstalowany jakiś dziwny system, który wymusza logowanie. O jaki system chodzi? Oczywiście mowa o Disqus, czyli systemie coraz częściej wybieranym przez blogerów. Choć Disqus jest dla mnie wygodny pod wieloma względami (o tym później) to jednak ten "sygnał" zmusił mnie do przemyśleń czy faktycznie Disqus jest jednym z najbardziej nielubianych systemów komentowania na blogach?

Dla nie wtajemniczonych, na tym blogu zainstalowany jest Disqus (zaraz wyjaśnię Wam dlaczego  z pośród wielu opcji wybrałam właśnie ten system). 

Popytałam i osoby opowiadające się, że nie lubią Disqus argumentują swoją odpowiedź zawsze tak samo... "...bo wymusza on na mnie podanie danych i założenie konta...", może i tak działa, ale prawie każdy system komentujący wymaga od Nas posiadanie konta. Systemy podłączone z portalami takimi jak Facebook czy Twitter wymuszają wyrażenie zgody na publikację wpisów co za tym idzie? Musimy dać dostęp do danych na tych kontach. To samo jest z systemem Google+, nawet systemy blogowe na bloggerze i WP wymagają chociażby NAZWĘ i ADRES E-MAIL, dlatego nie do końca rozumiem dlaczego to właśnie Disqus ma tak złą sławę, by to zmienić opowiem Wam trochę o jego zaletach (nie tylko z mojego punktu widzenia).

Oto dlaczego wybrałam Disqus:
  • Dzięki obowiązkowi posiadania konta lub chociażby podania adresu e-mail (tak, kochani jest opcja komentuj jako gość), Disqus działa trochę jak narzędzie antyspamowe, widzę to po swoim blogu. Odkąd zainstalowałam D. nie dostaje komentarzy typu "fajny wpis/blog zapraszam do mnie" czy "Kom za kom/ obs za obs". 
  • Otrzymuje powiadomienia drogą mejlową o każdym nowym komentarzu, co za tym idzie? Mam o wiele lepszy kontakt z czytelnikami.
  • Wywiązują się dyskusję między czytelnikami,
  • By osoba odwiedzająca mogła skomentować wpis wcale nie musi posiadać konta, wystarczy konto na którymś z podanych portali społecznościowych lub komentowanie jako gość (wtedy wystarczy tylko e-mail),
A teraz kochani pytam Was czy na prawdę tak bardzo nie lubicie Disqus 'a? A może to tylko przez niewiedzę jak z niego korzystać?

Pozdrawiam

środa, 6 lipca 2016

Spersonalizowane grafiki dla "Mały Kłosek"

Uwielbiam gdy wracają do mnie osoby z którymi już kiedyś współpracowałam, a gdy są to osoby takie jak Beata to radość jest podwójna. Jakiś czas temu ponownie zgłosiła się do mnie Beata. Tym razem tworzyła nowy bez glutenowy blog o swojej rodzinie w której główną rolę odgrywa synek. Zarys jako taki był, lecz nie do końca było wiadomo co stworzyć by kojarzone było z rodziną i brakiem glutenu. Tak oto powstało rodzinne i bezglutenowe logo oraz banner dla bloga "Mały Kłosek".


Masz problem z samodzielnym wykonaniem grafik na stronę/bloga, a może po prostu nie masz do tego głowy, ani czasu? 
Jeśli tak,to zapraszam wykonuje spersonalizowane grafiki rastrowe oraz wektorowe m in. Logotypy, Nagłówki czy Znaki Wodne. 

Chcesz zobaczyć więcej moich prac?
Zapraszam do portfolio. 
Masz jeszcze jakieś wątpliwości lub pytania? 
Kontakt do mnie poprzez  Facebook zarówno prywatny jak i Fan Page bloga, formularz kontaktowy w zakładce Zamów Projekt oraz e-mail wtrampkachdocelu@gmail.com
Pozdrawiam

niedziela, 3 lipca 2016

Brak znajomości języka, nie może być ograniczeniem by podróżować czyli moje sposoby na przyjemną naukę języka obcego

Początek lipca. Wakacje na dobre się rozpoczęły, urlopy zaplanowane, jeśli jeszcze nie to zapewne przeglądacie oferty last minute. Super, trochę Wam zazdroszczę, bo w tym roku nawet na krótki urlop czy weekendowy wyjazd nie mogę sobie pozwolić, ale nie o tym. 

Z obawy o brak znajomości języka obcego duża część z Nas ostatecznie decyduje się na wakacje w kraju, czego potem żałuje. Żebyśmy się zrozumieli, Polska jest pięknym krajem i na prawdę można u Nas spędzić cudowne wakacje. Jednak innym marzą się zagraniczne podróże, sama należę do osób, którym po nocach śni się odwiedzenie wszystkich krajów świata.

W obecnych czasach znajomość języka, jest obowiązkowa. Każdy uczy się go w szkole, z różnym skutkiem. Nie zapominajmy jednak, że Polacy podróżują i emigrują, a co za tym idzie? W coraz większej ilości krajów świata możemy spotkać polaków. Oczywiście, nie możemy ograniczać się tylko do państw, w których mamy pewność, że dogadamy się po polsku. Dlatego uznałam, że podzielę się z Wami moimi sposobami na przyjemną naukę języków obcych.

 
  • Aplikacja na smartfon/tablet/komputer - Jakiś czas temu pisałam o darmowej aplikacji Duolingo. Dziś podtrzymuje ten sposób przyjemnej nauki języka. Bez smartfona z domu nie wychodzę, za pewne jak większość młodych (i nie tylko) ludzi. Skoro potrafisz przez godziny gapić się w ekran i przeglądać portale społecznościowe, to dlaczego nie możesz co dziennie poświęcić 15 minut na naukę języka?!
  • Oglądanie filmów i seriali w oryginale - Zdaje sobie sprawę, że nie każdy od razu zrozumie film/serial, dlatego zaczynajmy z napisami. Od dwóch lat oglądam seriale anglojęzyczne. Początkowo oglądałam z polskimi napisami, jednak od około roku napisy włączam w języku w jakim jest film. Powiem Wam to na prawdę działa! Ze słuchu można nauczyć się o wiele więcej, niż kuć na pamięć regułki.
  • "English Day" - Tutaj musimy mieć towarzystwo, które zna język, którego chcemy się uczyć i trzeba znać chociaż podstawy. Cóż to wg. jest to "English Day" to nic innego jak wyznaczenie jednego dnia w tygodniu w którym mówi się tylko w obcym języku. Taką naukę stosowałam w szkole średniej, w każdy czwartek rozpoczynaliśmy 2h języka angielskiego, więc wspólnie postanowiłyśmy, że do końca zajęć tego dnia będziemy mówić tylko po angielsku (oczywiście nie na lekcjach, byłyśmy pilnymi uczennicami). Niezła zabawa, bo czasem trzeba było nieźle się nakombinować by coś przekazać.
  • Oklejenie przedmiotów w domu - Trochę śmieszny sposób, ale działa. Jeszcze mieszkając z dziadkami był okres, gdy każdy przedmiot w domu, był oklejony swoją anglojęzyczną nazwą. Nauka przez skojarzenia, gdy bierzesz coś do ręki i widzisz nazwę jest bardzo efektowna. Tak uczy się dzieciaki w przedszkolach językowych. 
  • Czytanie obcojęzycznych artykułów lub książek - Tutaj chyba nie muszę nic tłumaczyć. Czytajcie co tylko się da w języku obcym. Blogi, prasę, książki do wyboru do koloru. Ja tak przeczytałam wszystkie części Harrego Pottera. Wypożyczałam wtedy polską i angielską wersję językową, by w przypadku nie zrozumienia sprawdzić Nasze tłumaczenie.
Nauka języków nie musi oznaczać siedzenia z nosem w książkach. Czasem wystarczy trochę kreatywności i w czasie wolnym lub tym kiedy jedziemy do pracy możemy podszkolić swój język. Pamiętajcie, Każdy bez wyjątków może nauczyć się języka obcego. Wakacje dopiero się rozpoczęły, więc dużo czasu na naukę w przyjemny sposób macie, ale jeśli ktoś sądzi, że te 2/3 miesiące to za mało na naukę to kolejne wakacje są za 12 miesięcy.

Pozdrawiam

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia