poniedziałek, 24 października 2016

Piękna Jesienią #3 | Lakier DIY

Każda pora roku ma swoje kolory, tak samo jest w przypadku jesieni. Gdy przychodzą chłodne dni zauważamy wiele kolorystycznych zmian w odzieży, makijażu a nawet manicure. Osobiście nigdy nie przywiązywałam zbyt dużej wagi do kolorów w różnych okresach roku. Dlatego w kolejnym tygodniu wyzwania u Karoliny postanowiłam nie pokazywać Wam lakierów i zdobień, które królują na moich bardzo krótkich paznokciach (musiałabym wklejać zdjęcia z neonowym mani). Jednak by w pełni wykonać zadanie postanowiłam przygotować wpis dla wszystkich lubiących DIY i eksperymenty z lakierami.
Ciekawi? Zapraszam do dalszej części wpisu.

Lakier DIY
Czego będziemy potrzebować?


Jeśli mamy wszystko to zaczynamy zabawę.
Do dzieła!
  1. Kartkę składamy na pół tak by powstało coś na kształt dzióbka.
  2. Patyczkiem, który posłuży Nam również do mieszania zdrapujemy wybrany cień na złożoną wcześniej na pół kartkę. 
  3. Cień wsypujemy do buteleczki z bezbarwnym lakierem (Cienie można mieszać należy tylko pamiętać o proporcjach i zasadach mieszania kolorów).
  4.  Mając wsypany cień zaczynamy mieszać. Można to zrobić na dwa sposoby:
    - patyczkiem
    - zamkniętą buteleczkę potrząsać
    W obu przypadkach należy mieszać do uzyskania jednolitej konsystencji i rozbicia powstałych grudek.
Jeśli po mimo mieszania i potrząsania w lakierze pozostaną grudki to na pazurkach pojawi Nam się trochę piaskowy efekt. Lakier wykonywany przy pomocy łączenia lakieru bezbarwnego z cieniami do oczu na paznokciach wyjdzie bez połysku, można powiedzieć prawie matowy, dlatego nie obejdzie się bez top coat'u.

No dobrze, a teraz efekt i powstały kolor, który ma dwie nazwy. Mnie na myśl przychodzi Jesienna Dynia, zaś mój K. uważa iż kolor przypomina Pomidorową ze śmietanką. Która nazwa lepsza?
No i jak podoba się Wam powstały kolor?


Ostatnio moje pazurki są bardzo krótkie, bo najnormalniej przeszkadzają mi w pracy przy komputerze. Dużo i szybko piszę, a zbyt długie pazurki po prostu obijają o klawisze, a mnie drażni ten dźwięk.


A Wy lubicie mieszać i tworzyć lakiery czy wolicie kupować gotowce?

Pozdrawiam

środa, 19 października 2016

Piękna Jesienią #2 | Usta - Pielęgnacja czy kolor?

Od zawsze byłam minimalistką, szczególnie jeśli chodzi o mój wizerunek. Stonowane kolory w ubiorze i naturalny, wręcz niewidoczny makijaż. Z resztą mogliście się o tym przekonać w poprzednim wpisie w ramach wyzwania Piękna Jesienią

Jesień... 
W tym roku na razie Nas nie rozpieszcza, dlatego też po raz pierwszy staje przed decyzją czy wybrać kolorową, czasem wysuszającą usta pomadkę czy pozostać by swoim naturalnym kolorze i ograniczyć się do pomadek ochronnych. Ciekawi czego używam do pielęgnacji ust i czy zdecydowałam się na kolorowe usta w tym roku?
Zapraszam do lektury.


Pielęgnacja i ochrona.
Matka natura obdarzyła mnie pięknymi i pełnymi ustami, dlatego dbam o nie jak tylko mogę. Nie testuje na nich kolejnych wychodzących na rynek cudownym produktów, wręcz przeciwnie jestem wierna kilku bez których trudno przetrwać mi jesień, gdy pogoda wariuje, a to ma bardzo niekorzystny wpływ na te części ciała, których schować pod ubraniami się nie da. Do rzeczy. 

Od pewnego czasu moje trio w kwestii pielęgnacji i ochrony ust się nie zmienia. Klimatyzowane pomieszczenia i niekorzystne warunki atmosferyczne mocno nadwyrężają moje usta. Silne nawilżenie to u mnie podstawa. Dlatego w każdej torebce (a kilka ich mam) można znaleźć pomadkę ochronną lub masło shea.

Pomadka ochronna.
Choć w drogeriach internetowych i stacjonarnych wybór jest ogromny to ja trwam by pomadce Colway International.  Kolagenowa mocno nawilżająca pomadka, którą możemy nabyć za niecałe 50 zł za opakowanie w którym znajdziemy trzy sztuki. 

Masło Shea.
Chyba nikomu nie muszę go przedstawiać. Wiele marek ma je w swoim asortymencie. Stosuje je głównie przed wyjściem na długi spacer lub podczas choroby, bo wtedy moje usta są mocne spierzchnięte. Dla nie wtajemniczonych masło shea można stosować nie tylko do ust, więc świetnie sprawdzi się także na otarcia czy do nawilżenia dłoni by pokryć je ochronnym filtrem.

Kolor.
W minione lata bałam się koloru na ustach, bo testując pomadki różnych firm, żadna nie spełniała swojej roli. Szybko się zjadały, były słabo na pigmentowane, wysuszały, a nawet rozjeżdżały się po całej buźce. Wychodząc z domu, nie mam ochoty kontrolować tego czy makijaż daje radę, dlatego też kolorowe pomadki zostały całkowicie "odstawione". Jednak w tym roku kolory zawitały na moje usta, za sprawą matowych pomadek w płynie. Testowałam już sporo, niestety większość się nie sprawdziła, aż do momentu gdy wpadłam na znane, chyba każdej blogerce matowe pomadki w płynie LongStay Liquid od Golden Rose. Na chwilę obecną mam w posiadaniu tylko trupi numerek 10, ale już czekam na kolejne numerki z tej serii (05, 09). Niestety w moim mieście nie ma wyspy ani oddziały GR, dlatego też czekam na kolejną wyprawę do Katowic by wybrać się na zakupy. Wtedy pojawi się też zbiorczy wpis z recenzją moich pomadek w płynie od GR.

A jak to z Wami jest, co jest na pierwszym miejscu kolor czy ochrona i pielęgnacja?

Pozdrawiam


poniedziałek, 17 października 2016

"Zamień chemie na jedzenie - Nowe przepisy" Julia Bator

Dokładnie dwa lata i trzy miesiące temu poznałam mojego K. to właśnie wtedy w moim życiu wszystko zaczęło się zmieniać. Zaczęłam dbać o siebie bardziej,  bo w końcu był ktoś dla kogo chciałam być po prostu zdrowa. Zmieniłam styl życia na bardziej aktywny i co ważniejsze wyrzuciłam wszystko co nie zdrowe z diety. Oczywiście nie jestem idealna i odmawiam sobie wszystkiego, mnie też zdarza się nawet zjeść chipsy np. do filmu czy meczu, ale teraz o wiele bardziej dbam o to co jem i przede wszystkim czytam etykiety by unikać chemii. Zaczęłam też sporo czytać o żywieniu i żywności, a że od roku w domu jest dietetyk (nie ja) to zdrowe odżywianie jest u Nas ważne. 

Ponad rok temu podczas jednego z wyzwań blogowym pisałam o pierwszej części "Zamień chemie na jedzenie". Dziś przychodzę do Was z kolejną częścią i po cichu liczę na kolejne.


Pięknie i estetycznie wydana książka licząca ponad 200 stron cudownych zdjęć i masę pysznych przepisów. Idealnie się złożyło, początek roku szkolnego i akademickiego, a także święta Bożego Narodzenia, które coraz bliżej, dlaczego o tym wspominam? A dlatego, że w tej części znajdziemy przepisy nie tylko na domowy chleb, a również propozycje na drugie śniadanie do szkoły i pracy, przepisy na nietypowe potrawy na przyjęcie dla dzieci, choć szczerze mówiąc dorosłym też przypadną do gustu. smakołyki dla łasuchów oraz dania świąteczne, co oznacza że w tym roku święta będą zdrowsze. 

Nowa książka to o wiele więcej przepisów w porównaniu do poprzedniej części. Pierwsza książka była poświęcona nauczaniu czytelnika jak mądrze wybierać produkty które spożywamy, ta zaś opiera się głównie na genialnych i bardzo prostych do wykonania przepisach i dlatego też te część lubie bardziej.


Tyle o książce. Bardzo zachęcam do zapoznania się z nią bliżej, a może już ją znacie?

Pozdrawiam

czwartek, 13 października 2016

Piękna Jesienią #1 | Moje kosmetyki

Walcząca z nieustępującą chorobą i natłokiem obowiązków przybywam do Was z wpisem kosmetycznym w ramach wyzwania Piękna Jesienią u Karoliny.

Jakiś czas temu pokazywałam Wam we wpisie mój minimalistyczny makijaż, który najczęściej wykonuje. Szczególnie ze względu na szybkość wykonania. Jednak był to makijaż lekki i przy użyciu kosmetyków, które są idealnym rozwiązaniem bardziej na okres wiosna-lato niż jesień-zima, dlatego też w ramach wyzwania przychodzę do Was z kosmetykami, które wykorzystuje w okresie jesieni. Ciekawi różnic? Zapraszam do lektury.


Kosmetyki, które wybrałam i które świetnie sprawdziły się dla alergiczki.

Podkład.
Jesień jest porą roku, którą uwielbiam. Dlaczego? Bo choć zimno, mokro i często z łóżka nawet się nie chce wyjść to w okresie jesieni temperatura jest odpowiednia i żaden podkład nie spływa mi z twarzy podczas dnia. Twarzy nie trzeba dodatkowo pudrować by uniknąć świecenia (u mnie głównie strefa T). Długo szukałam podkładu idealnego dla bladziocha, bo niestety kremy BB powodowały reakcje alergiczne, aż padło na podkład który już kiedyś stosowałam, a mianowicie Maybelline New York Affinitone HD odcień 03 czyli Light Sand Beige. Jest lekki, ma bardzo rzadką konsystencję, która mi osobiście nie przeszkadza. Nie powstają plamy, nie ma efektu maski, utrzymuje się na mojej buźce ładnych kilka godzin, a co ważniejsze nie uczula.

Tusz do rzęs.
Niezmiennie od jakichś dwóch lat używam tylko maskar Wonder Full od Rimmel. Moim rzęsą dużo nie trzeba, ale wyglądam wyraźniej z wyretuszowanymi rzęsami. Zaczęło się od Wonder Full z Olejkiem Arganowym i to była miłość od pierwszego użycia. Jednak Maskara nie była wodoodporna, a takiej szukałam i niestety nie mogłam znaleźć, aż do momentu gdy kilka miesięcy temu wyszła niebieska czyli wodoodporna wersja Wonder Full od Rimmel i to był strzał w dziesiątkę. Testowałam wiele maskar, ale drugiem choć w połowie tak dobrej nie znalazłam na naszym rynku, dlatego też moje poszukiwania zakończone. Plastikowa szczoteczka, która idealnie rozdziela moje gęste rzęsy, nie sklejając ich. Nie rozmazuje się, bo tutaj producent wie co oznacza wodoodporny kosmetyk. Nie uczula i choć z wody się nie boi to z demakijażem problemu nie ma.

Korektor i rozświetlacz.
Udało się znaleźć mój numer jeden w tej kategorii i to przez przypadek, bo podczas zeszłorocznej promocji w Rossmann w maju. Napisałam na jednej z grup facebookowych czy ma ktoś do polecenia dla alergika rozświetlacz pod oczy i tak oto prawie chórem polecono mi korektor kryjąco-rozświetlający Art Scenic od Eveline po raz kolejny wybrałam najjaśniejszy odcień czyli porcelanę (08). Łatwa aplikacja dzięki aplikatorowi, dobre krycie szczególnie na sińce pod oczami, brak plam i dodatkowy plus że nie uczula.

Pomadka.
Tutaj od zawsze stawiałam bardziej na ochronę niż kolor, choć przyznaje w tym roku na moich ustach na zmianę z pomadkami ochronnymi zagościły matowe pomadki w płynie od Golden Rose, ale o nich coś więcej napisze Wam w osobnym wpisie.

Pełen minimalizm, ale co zrobić nigdy nie lubiłam nakładać na swoją (jeszcze) młodą twarz tony zbędnych kosmetyków.

A jak to jest z Wami, czy z porą roku kosmetyki, których używacie zmieniają się, czy stosujecie kosmetyki cały rok, niezależnie od pory?

Pozdrawiam





sobota, 8 października 2016

Seriale idealne na długie jesienne wieczory - Moje propozycje

Jesień już na dobre u Nas zawitała, wieczory są coraz dłuższe, a temperatura zaczyna być coraz niższa, przez co nie mamy już takiej ochoty na wieczorne spacery jak latem czy wiosną, a coś robić trzeba by nie popaść w jesienną depresje. Na zewnątrz zimno i nieprzyjemnie, dlatego też szukamy sposobów na spędzenie czasu bez konieczności wychodzenia w domu.

Gorąca herbata, a może kakao do tego koc i ulubiona książka... Tak wyglądają cudowne wieczory w świecie książki, jednak gdy oczy zmęczone i książka musi poczekać sięgamy po pilot. Co włączyć by uniknąć skakania po kanałach? W zeszłym roku zarażałam polecałam Wam filmy idealne na jesienne wieczory, a w tym roku przygotowałam listę seriali, które potrafią wciągnąć...


"Lucyfer"
Przystojny, znudzony życiem w otchłani piekieł Lucyfer, który wybiera "najspokojniejsze" z możliwych miast Los Angeles na swój urlop. Główny bohater łącząc przyjemne z pożytecznym coraz lepiej czuje się w mieście Aniołów, a co zabawniejsze bawi się w detektywa.

"Sherlock" 
Sherlocka Holmesa nikomu przedstawiać chyba nie trzeba. Powstało już wiele wersji historii opowiadającej o słynnym detektywie. Zagadki kryminalne, morderstwa i niezwykły klimat. Polecam Wam serdecznie wersje, gdzie odtwórcą głównej roli jest Benedict Cumberbatch, gdyby ktoś jednak wolał film to zachęcam do zapoznania się z wersją z Robertem Downey JR.

"Wikingowie"
Przenieś się do czasów Wikingów. Serial opowiada historię o Ragnara Lothbroka, który jak mówią legendy był potomkiem samego Odyna. Nieustająca akcja. Brodaci i waleczni mężczyźni oraz silne i niezależne kobiety, a żeby tego było mało to na dodatek mamy tam bogów. Jednak nie jest to serial dla wrażliwych, nie obejdzie się bez krwawych scen.

"Gra o tron"
Serial na podstawie książek George'a R. R. Martina to jeden z najbardziej zjawiskowych seriali ostatnich lat. Historia walki o żelazny tron to rozrywka na najwyższym poziomie. Smoki, czary, podstępne intrygi, tajemnice, romanse i morderstwa. Martin uśmierca, każdego z aktorów którego zdążycie polubić, więc radzę się nie przywiązywać. Jedyne co jest pewne to Winter is coming.

Kochani, a Wy co oglądacie?

Pozdrawiam


czwartek, 6 października 2016

Naturalne piękno? Nie do końca.

Długo myślałam, czy ten wpis powinien się pojawić. Było mnóstwo za i jeszcze więcej przeciw. Jednak ostatecznie podjęłam decyzję i pokaże swoją prawdziwą naturę, a raczej wygląd.

Niby nie mam kompleksów i akceptuje to jak wyglądam, ale jednak staram się nie straszyć ludzi wersją siebie bez makijażu. Popękane naczynka, przebarwienia i tłusta skóra, szczególnie w strefie T. To dokładny opis tego jak wyglądam po wstaniu z łóżka i choć mój K. woli mnie naturalną i bez makijażu, ale ja wole siebie w tej bardziej wyrazistej, ale nadal delikatnej wersji. Tym bardziej, że gdy jestem pomalowana to nie straszę tak bardzo ludzi na ulicy.

No dobrze do rzeczy. Oto moje oblicze bez makijażu i z makijażem. Zdjęcia z żaden sposób nie były poprawiane.


Nie zależnie od okazji preferuję delikatny, minimalistyczny wręcz niewidoczny makijaż z akcentem na mocne oko lub podkreślone usta. Tym razem padło na usta.  

Wykonanie całego makijażu zajęło mi niecałe 10 minut, więc nawet, jeśli się spieszymy to spokojnie możemy go wykonać. 
 
Do wykonania prostego makijażu użyłam:
- By wyrównać koloryt na nawilżoną skórę nałożyłam podkład Ideal Cover od Eveline 202 Pastel.
- Pod oczy, na nos i czoło zastosowałam korektor z rozświetlaczem w jednym od art scenic Eveline.
- Rzęsy wyretuszowałam maskarą Wonder Full z olejkiem arganowym od Rimmel.
- Pomalowane usta na trupi kolorek płynną pomadką od GR, oczywiście numerek 10. 




Nie potrzeba wstawać kilka godzin wcześniej by wykonać delikatny makijaż. Wystarczy kilkanaście minut i jesteśmy gotowe do wyjścia.
A jak to z Wami jest, ile czasu potrzebujecie na makijaż i czy wolicie delikatną czy mocną i wyrazistą wersje siebie?

Pozdrawiam

niedziela, 2 października 2016

Koty i trampki - Mini Sesja

W ciągu ostatnich dwóch lat moje życie, spojrzenie na siebie i figurę zmieniły się o 180 stopni. Kiedyś nie wyobrażałam sobie, że osoba z taką nadwyżką kilogramów może nosić sukienki i na dodatek wyglądać zgrabnie. Od lat zmagałam się z kilogramami i choć już sporo zrzuciłam to moja droga trwa dalej. Jednak nie wstydzę się już swojego ciała i w te lato po raz pierwszy od własnej komunii przekonałam się do sukienek, a jedną z nich pokaże Wam w mini sesji, którą zawdzięczam mojemu K. 

Jestem kociarą i to wiadomo nie od dziś. Uwielbiam wszystko co ma cokolwiek wspólnego z kociakami, dlatego też jak tylko wpadłam na kocią sukienkę na Vubu.pl wiedziałam, że wcześniej czy później znajdzie się w mojej garderobie. No dobrze, a teraz bez zbędnych ceregieli, sukienka i słów o niej kilka.

Sukienka w koty rozszerzana w biodrach dostępna jest w dwóch długościach (165/175, każda długość dostępna w trzech rozmiarach) oraz dwóch wersjach kolorystycznych w kolorowe koty, czyli taka jak na poniższych zdjęciach oraz w wersji biało-szarej. Prosta sukienka poszerzana w biodrach idealnie maskuje niedoskonałości figury. Uwielbiam sukienki, które mają kieszenie, a ta ma (I Love). Wykonana jest ze 92% bawełny z domieszką elastanu, przez co sukienka świetnie dopasowuje się do figury. Ja preferuję wygodę, dlatego też zestawiłam ją z białymi trampkami, ale ze szpilkami komponuje się równie dobrze, a może nawet lepiej. Jedyny minus to brak obszyć, które miały dodawać uroku, a są nie estetyczne bo sukienka wygląda jakby zaczynała się pruć. Musiałam obszyć sobie rękawy i dół sukienki.


Wpis nie jest sponsorowany, choć fajnie by było. 

Zapraszam serdecznie do zakupów na Vubu.pl (będzie mi miło, jeśli skorzystacie z któregoś z linków znajdujących się w wpisie) bo mają na prawdę fajne produkty w atrakcyjnych cenach.

Znacie Vubu.pl? 

Pozdrawiam

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia