środa, 13 grudnia 2017

"Mitologia Nordycka" - Neil Gaiman

Witajcie,
Grudzień jest dla mnie łaskawy, jeśli chodzi o ilość wolnego czasu. Tak więc pomiędzy przygotowaniami do świąt mam sporo czasu na czytanie i tak oto przybywam do Was z kolejną recenzją. Czy są tu fani seriali takich jak "Gra o tron" lub "Wikingów"? Jeśli tak to ich szczególnie zapraszam do lektury dzisiejszej opinii. 

Lekka i przyjemna lektura, którą większość z Was pochłonie podobnie jak ja w jeden wieczór. "Mitologia nordycka" autorstwa Neila Gaimana. Od razu uprzedzę to pozycja nie tylko dla fanów wspomnianych przeze mnie seriali, ale dla każdego.


"Mitologia Nordycka" to z pewnością gratka dla fanów mitologii, ale także współczesnych opowieści z nutką historii w tle. Fani Marvela również polubią tą książkę, może autor nie opisuje Iron Man'a ale za to pozwala Nam poznać prawdziwe historię  m in. Thora i Lokiego. Dzięki współczesnemu językowi nie mamy wrażenia, że czytamy podręcznik. Neil Gaiman objaśnia skomplikowane relację między bogami. W książce znajdziemy to czego szukamy, od początku powstania świata według mitologii nordyckiej poprzez walki o utrzymanie władzy, stworzenie człowieka, a skończywszy na Ragnarök (zniszczenie świata).

"Mitologia nordycka" czyli historie bogów, elfów i krasnoludów całkowicie mnie pochłonęła i mam cichą nadzieje, że autor stworzy kolejne mitologie. Wciągająca, lekka i przyjemna, a żeby tego było mało jest pięknie wydana.

Pozdrawiam i do przeczytania.

czwartek, 7 grudnia 2017

"Sekretne życie drzew" - Peter Wohlleben

Witajcie,
Będzie krótko i na temat, bo owa książka nie tyle, że mi się nie podobała co po prostu mnie nudziła. Korzystając z Akcji Czytajpl zdecydowałam się na wysłuchanie audiobooka "Sekretne życie drzew" autorstwa Petera Wohllebena i od razu przyznaję się z ręką na sercu, że gdybym miała przeczytać tą książkę to nigdy by się to nie stało, a tak wysłuchałam ją w drodze do i z pracy.


"Sekretne życie drzew" książka dla jednych fascynująca, zaskakująca i magiczna. Napisana przez zakochanego w świecie przyrody niemieckiego leśnika. Pełna faktów odnośnie porozumiewania się roślin, walki ze szkodnikami czy po prostu przetrwania setek lat. Uważam jednak, że to wszystko znajdziemy w programach przyrodniczych czy książkach. Od drugiego rozdziału miałam już 100% przekonania, że słucham podręcznika do botaniki, ale napisanego stylem dla dzieciaków w podstawówce, nie wiem może to wina tłumaczenia, ale książka mnie nie zachwyciła. Długo za mną chodziła i byłam jej bardzo ciekawa, ale ostatecznie mnie rozczarowała i powtórzę to raz jeszcze, słuchało się jej całkiem przyjemnie, ale gdybym miała ją przeczytać to po drugim rozdziale pozycja trafiła by na stosik książek niedokończonych. 

Pozdrawiam i do przeczytania.

sobota, 4 listopada 2017

"Czerwona królowa" - Victoria Aveyard

Witajcie,
Po miesiącu nieobecności. Niestety mój mały plan by pisać dla Was częściej bardzo szybko umarł śmiercią naturalną. Napięty grafik plus remonty w domu i tak oto do książki o której Wam dziś opowiem zbierałam się długo, a jak już ją zaczęłam to nie umiałam skończyć. Wcale nie dlatego, że książka mnie nie wciągnęła, po prostu byłam tak padnięta, że zasypiałam na pstryknięcie palcami. 

Przejdźmy do rzeczy, bo mowa ma być o książkach, a nie o tym że na wszystko brakuje mi czasu. "Bohaterką" wpisu jest pierwszy tom serii Czerwona Królowa autorstwa Victorii Aveyard o tym samym tytule. 


"Prawda się nie liczy. Liczy się tylko to, w co ludzie wierzą" 

Książka sama w sobie nie jest oryginalna. Znający trylogię Igrzysk Śmierci zauważą tutaj duże podobieństwo. Nastolatka walcząca z zepsutym systemem, to już było. Dlatego też  biorąc pod uwagę, że podobna historia już kiedyś powstała to wielu czytelników będzie po prostu rozczarowana czytając serię Czerwona królowa. 

No dobrze skupmy się na fabule. Ciekawa, dużo zwrotów akcji, nie ma czasu na nudę. Autorka nie traci rozdziałów by wprowadzić czytelnika w świat bohaterów. Bardzo szybko zostajemy przeniesieni w samo centrum akcji, która nie zwalnia ani na chwilę co przyciąga czytelnika jeszcze bardziej. Głównym aspektem poruszonym w książce jest problem walki rebeliantów z ustrojem. Ale spokojnie pojawiają się także wątki poboczne m in. wątek miłosny podobnie jak w Igrzyskach śmierci. Dlatego, jeśli polubiliście IŚ to Czerwona Królowa także skradnie Wasze serce i po pierwszym tomie sięgnięcie po kolejne.

Pozdrawiam i do przeczytania.

czwartek, 5 października 2017

"Kot w stanie czystym" - Terry Pratchett

Witajcie,
Recenzja tej książki miała pojawić się już kilka dni temu, jednak czasu by usiąść na spokojnie i coś napisać było ciężko. Dlatego też dopiero dziś przedstawiam książkę, którą powinien przeczytać każdy kociarz i każda kociara.

Przyznaję, książkę wrzuciłam do koszyka pod wpływem impulsu, choć już dawno o niej słyszałam i wiedziałam, że wcześniej czy później na pewno po nią sięgnę, ale nie żałuje bo Pratchett tą książeczką skradł moje serce. Przestawiam "Kot w stanie czystym" Terry' ego Pratchetta.



Niepozorna i pięknie wydana książka "Kot w stanie czystym" jest obowiązkową pozycją dla każdego kociarza i każdej kociary. To po prostu coś na kształt przewodnika jak odróżnić Prawdziwego Kota od tego zwykłego. Świetnie opowiedziana podróż ku poznaniu najnormalniejszych kocich nawyków. 

Książka napisana z ogromnym poczuciem humoru jak to na Prachetta przystało. Dodatkowo całość uzupełniają proste i w na swój sposób genialne grafiki Gray Jolliffe, ukazujące prawdziwe życie tych małych futrzanych terrorystów, które ja osobiście uwielbiam.

Książkę bardzo przyjemnie się czyta, pochłonęłam ją w kilka godzin, było by szybciej, ale mój Prawdziwy kot nie dawał za wygraną. Pozycja pełna śmiesznych kocich faktów, począwszy od ich imion, przez higienę i sposób jedzenia a skończywszy na życiu seksualnym. 

Polecam z całego serca, szczególnie podczas depresyjnych wieczorów, sama wielokrotnie wybuchałam śmiechem czytając te kocią historię.

Pozdrawiam i do przeczytania.

środa, 27 września 2017

Spowiedź heretyka. Sacrum Profanum - Piotr Weltrowski, Krzysztof Azarewicz, Adam Darski

Witajcie,
Przyznaję bardzo długo wzbraniałam się przed czytaniem biografii, choć jeszcze cztery lata temu mogłam czytać je bez przerwy, szczególnie biografie muzyków. Nie do końca pamiętając przyczynę, dlaczego zaprzestałam je czytać. Uznałam jednak, że czas sięgnąć po jakąś i tak oto po pewnej rozmowie wypożyczyłam Spowiedź heretyka. Sacrum Profanum o której dziś trochę Wam opowiem. Spokojnie będzie krótko, zapraszam do lektury.

Adam Nergal Darski od zawsze był osobą kontrowersyjną, szczególnie za sprawą swojej twórczości i działalności z Behemoth, dlatego też bardzo chciałam przeczytać akurat te biografię jako pierwszą bo tak długiej przerwie z tym gatunkiem. 

Biografia pięknie wydana, świetne dobrane zdjęcia, szczera, otwarta i bardzo intrygująca. Wydanie tej książki jako wywiad było na prawdę dobrym pomysłem, czytało się ją szybko i przyjemnie. Jednak nie jest to pozycja z którą się polubiłam. Pomimo iż książka jest przepełniona opowieściami o muzyce, filozofii życia, przejściu przez poważną chorobę to sądzę, że znalazło się w niej zbyt wiele zbędnych informacji, które mnie zwyczajnie nudziły. 

Pozdrawiam i do przeczytania.

wtorek, 19 września 2017

Wróć, jeśli pamiętasz - Gayle Forman

Witajcie Kochani,
Podczas wolnego staram się nadrabiać zaległości, zarówno jeśli chodzi o stos piętrzących się na półce książek oraz wpisów na blogu. Niestety przeziębienie nie pozwala mi w 100% wykorzystać wolny czas tak więc na spokojnie sięgam po pozycję pożyczone. I tak oto tym sposobem na pierwszy ogień idzie kontynuacja światowego bestsellera "Zostań, jeśli kochasz" autorstwa Gayle Forman. 

Przyznaje się bez bicia kończąc pierwszy tom czułam pewien niedosyt i długo zastanawiałam się czy sięgnąć po "Wróć, jeśli pamiętasz". Jednak często zaczynając czytać jakąś serię mam poczucie obowiązku by czytać kolejne części... I wiecie co? Nie żałuje!

Nigdy nie myślałam, że po dwudziestce tak chętnie i z przyjemnością będę sięgać po literaturę młodzieżową. Ot niespodzianka. No dobrze, ale przejdźmy do książki, bo zanudzę Was wcześniej na śmierć.
 "Wróć, jeśli pamiętasz", rzadko się zdarza, że druga część serii podoba mi się bardziej, często po prostu mam wrażenie, że kolejne tomy są pisane wyłącznie pod publikę i na siłę. Tutaj nie ma o czymś takim mowy. Druga część jest pięknym uzupełnieniem "Zostań, jeśli kochasz". Po zakończeniu pierwszej książki miałam trochę mieszane uczucia, stąd też chęć czytania kolejnych tomów tej serii. Nie zawiodłam się, literatura młodzieżowa jest mi bardzo bliska, przyjemnie i szybko się czyta a dodatkowo w cyklu zawarta jest opowieść z muzyką w tle, która mnie również jest bardzo bliska.

"Wróć, jeśli pamiętasz" to po prostu ciąg dalszy opowieści o losach Mii i Adama. Trzy lata po tragicznych wydarzeniach los stawia tych dwoje znów na swojej drodze. Ona zaczyna karierę jako wiolonczelistka, on zaś spełnia marzenia jako gwiazda rocka, ale czy odgrywając swoje role w przytłaczającym ich i gnającym cały czas do przodu świecie są szczęśliwi? Osobno nie do końca, choć oboje dążą do wyznaczonych wcześniej planów czegoś cały czas im brakuje. Czy ta dwójka odnajdzie miłość i spędzi przyszłość razem?

Z każdą kolejną książką Gayle Forman coraz bardziej lubię jej lekki styl pisania i opowieści. Bardzo szybko pochłonęłam drugi tom i zamierzam sięgnąć po kontynuację. Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Pierwsza część była dla mnie trochę zbyt ckliwa, a tutaj to wrażenie znika, wszystkie emocje które przekazuje autorka są wyważone. Piękna opowieść nie tylko dla młodzieży, starszemu czytelnikowi ten klimat również przypadnie do gustu. Książkę polecam z czystym sumieniem, szczególnie na długie jesienne wieczory.

Do przeczytania.

czwartek, 14 września 2017

Zapach Czekolady - Ewald Arenz | Recenzja książki

Witajcie,
Dziś o książce, która skusiła mnie swą piękną okładką i tytułem, a bardzo rozczarowała treścią, a mianowicie chodzi o pierwszą wydaną w Polsce książkę niemieckiego pisarza i dramaturga Ewalda Arenza - Smak Czekolady.

Książka wydana w piękny i przyciągający wzrok sposób. Połączenie matu i połyskujących elementów tworzy idealną całość. Niestety na pięknej okładce się kończy mój zachwyt tą powieścią.

Powieść dla marzycieli uwielbiających subtelne opisy. August - młody porucznik, kończy służbę i przyjmuje posadę w fabryce czekolady stryja, Elena - zamężna, piękna i niedostępna. Ich losy łączą się w jeden. Zmysłowy romans z czekoladą w tle, który przerywają tragiczne wydarzenia. August od dziecka obdarzony był absolutnym węchem, który wykorzystuje by po stracie ukochanej stworzyć praliny upamiętniające Elenę. Jedyne, które będą w stanie doprowadzić Wiedeń do ekstazy.

Monotonna i nie wciągająca, a także bardzo przewidywalna treść. Ciężko mi się ją czytało i przyznam szczerze, że choć opisy zapachów były cudowne to sama książka była poniżej przeciętnej. Romansidło jakich na rynku czytelniczym sporo. Moim zdaniem powieść niczym się nie wyróżnia, nie wciąga czytelnika, a nawet powiedziałabym, że usypia, miałam wiele momentów, kiedy po prostu czytając zamykały mi się oczy i to nie ze zmęczenia, a znudzenia.

Czytaliście? Może macie inne wrażenie odnoście tej pozycji?

Do przeczytania.

sobota, 2 września 2017

Zapowiedź zmian...

Witajcie Kochani,
Doskonale wiem, że ostatnimi czasy mocno Was zaniedbałam, jeśli chodzi o artykuły na blogu. Nie mam zamiaru się tłumaczyć, bo w tej chwili to mało istotne. Miałam dużo czasu na przemyślenia odnośnie pojawiających się treści na blogu i doszłam do kilku wniosków, a mianowicie zaczęłam dostawać sygnały (od Was), że treści pojawiające się na stronie są zbyt różnorodne często nie pasujące do początkowej tematyki bloga. Dlatego też od października wprowadzę kilka zmian. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego dopiero od października? Otóż mam rozpoczętych kilka współprac, które chce w pokojowy sposób zakończyć to też zmiany wejdą od października. 
No dobrze, a teraz co na blogu się zmieni:
  • Tematyka wpisów - Od Października (chyba, że jakieś paczki ze współprac przyjdą z opóźnieniem), na blogu przestaną pojawiać się wpisy dotyczące mody tj.  stylizacje czy sesje, recenzje kosmetyczne oraz wszelkiego rodzaju wishlisty, jeśli chodzi o recenzje kosmetyczne to zapraszam Was serdecznie na portal DressCloud;
  • Kosmetyczne zmiany wyglądu - Blog w dalszym ciągu pozostanie bardzo minimalistyczny, jednak zmieni się banner, a także powstanie logo, którego wciąż brak;
  • Więcej książek - Choć tematyką bloga pozostanie lifestyle, to głównie będą gościć tu recenzje książek, oczywiście o każdej recenzji dowiecie się z mojego konta na Instagramie na które już dziś serdecznie zapraszam; 
Zmian dużo nie będzie, ale mam świadomość, że każda zmiana niesie ze sobą ryzyko np. w postaci utraty followersów. Liczę na to że zbyt wielu z Was pomimo tych zmian, zostanie ze mną.

Oczywiście, o wszystkich nadprogramowych zmianach będę Was na bieżąco informować.

 Pozdrawiam i do przeczytania.

piątek, 25 sierpnia 2017

Rosegal - More summer clothes | Więcej letnich ciuchów

Witajcie,
Dziś po długiej przerwie zapraszam Was na post w dwóch językach. Mam nadzieje, że dodatkowy akapit nie zniechęci Was do czytania.

Hello,
Today once again, post will appear it two languages. I hope that the additional paragraphs of text in English will not discourage you to read the article to the end.

Nie jednokrotnie pokazywałam Wam sukienki z zagranicznych sklepów. Dziś chcę Wam pokazać jeszcze więcej pięknych sukienek i inne letnie ubrania. Tym razem ze sklepu Rosegal

Not once I showed you dress with foreign stores. Today I wants to show you more beautiful dresses and other summer clothes from the store Rosegal.
 
1 | 2 | 3 | 4

1 | 2 | 3
W dalszym ciągu trwa wyprzedaż, a dodatkowo na produkty wyprzedażowe otrzymujecie -33% zniżki, a na produkty z zakładki nowe mam dla Was kod -10%, wystarczy wpisać w koszyku RGEN.


 

Summer sales ongoing, all from 33% off. Use code RGEN  for another 10% off!
Time for a new outfit!
Pozdrawiam | Best Regards

czwartek, 3 sierpnia 2017

Zostań, jeśli kochasz - Gayle Forman | Recenzja książki

Letni okres to dla mnie czas gdy sięgam po książki, po które normalnie bym nie sięgnęła, głównie ze względu na ich gatunek. Jednak tym razem korzystając z możliwości wylegiwania się w cieple i popijając zimne soki w wolne od pracy dni w moje ręce trafiła książka Gayle Forman "Zostań, jeśli kochasz" i to o niej Wam dziś opowiem.


Światowy bestseler wydany w ponad trzydziestu językach. Jak przystało na moje recenzję, zacznę od strony wizualnej. Prosta i w minimalistycznym stylu okładka w pełni zawiązuje do ekranizacji. Przyznaję, się bez bicia nie przemawia do mnie takie rozwiązanie, ale źle też nie jest. 

Jak pewna część z Was już wie, omijam książki z gatunku tych ckliwych, bo wiem że przy moim miękkim serduchu każda książka zalana by była łzami. 

Masz kochającą rodzinę, układające się życie, najlepszą przyjaciółkę i miłość o której nawet nie marzyłaś... I wszystko znika jak mydlana bańka w ciągu sekundy. Czy warto żyć dalej, bez najbliższych i z poczuciem jak mogłoby by być, gdyby Nasze losy potoczyły się inaczej. 

Walka z samym sobą, czy zostać wśród żywych, ale bez kochającej rodziny czy też jednak odejść , ale zostawić pasję, przyjaźń i miłość? Właśnie z takimi problemami zmaga się bohaterka książki, Mia. Ten dzień miał być cudowny, a stał się koszmarem... 
Nastolatka, która straciła wszystko, czy zdoła przezwyciężyć śmierć dla miłości? Przeczytajcie a się dowiecie. 

Książka nie jest specjalnie genialna, ale wyróżnia się na tle innych powieści młodzieżowych. Jest mocno ckliwa, ale w moim przypadku obyło się bez łez. Dojrzali czytelnicy podobnie jak ja mogą mieć mieszane uczucia, ale książka na pewno przypadnie do gustu młodszemu czytelnikowi.

Pozdrawiam i do przeczytania.

środa, 21 czerwca 2017

Matte Crayon Lipstick - Matowa pomadka do ust w kredce - Golden Rose 08, 09, 10 | Recenzja

Witajcie,
Długo zastanawiałam się nad recenzją kolejnych już w mojej kosmetyczce produktów marki Golden Rose. Ponieważ przez ostatnie miesiące owa marka stała się jedną z popularniejszych m in. dzięki świetnej jakości za bardzo niską cenę. Chyba nie ma bloga kosmetycznego na którym nie znalazła by się choć jedna recenzja kosmetyków Golden Rose, dlatego też stwierdziłam, że dorzucę swoje 3 grosze podobnie jak w przypadku recenzji płynnych pomadek tej firmy.

Nie przeciągając zapraszam do lektury.

Odcieni matowych pomadek w kredce jest aż 28 jednak sama  po dłuższym czasie poszukiwań swoich kolorów zdecydowałam się na numerki 08, 09 oraz 10 i to właśnie tej trójce poświecę dzisiejszy wpis.


Pomadka w kredce o pojemności 3,5g, którą możemy kupić już za 11,90, a uwierzcie w małych sklepikach można ją znaleźć nawet za 7zł! 

No to zaczynamy. Uwielbiam mat na ustach, tak więc owe kredki są dla mnie idealnym rozwiązaniem. Aksamitna, nawilżająca konsystencja i matowe wykończenie. To strzał w dziesiątkę, nie dziwne jest, że produkt został uznany Kosmetykiem Wszechczasów według Wizaż.pl. Pomadki są świetnie napigmentowane, szczególnie widać to przy użytkowaniu ciemniejszych odcieni. Używając pomadki w pracy podczas 12H zmiany wystarczy jedna, dwie poprawki podczas całego dnia. Także produkt jak najbardziej na tak! Zaś dzięki szerokiej gamie kolorów, każda z Nas znajdzie coś dla siebie.

Oba kolorki są na prawdę śliczne, pięknie uzupełnią makijaż i pozostają na ustach przez długi czas. Ach, zapomniałabym o swatchach, tak pomadki prezentują się na bardzo jasnej karnacji, jeśli chcecie zobaczyć jak prezentują się na ustach i dopełniają mój makijaż to zapraszam serdecznie na profil Instagramowy.


A czy macie już w swojej kosmetyczce swoje pomadki w kredce od GR? Chętnie poznam Wasze propozycje kolorystyczne w komentarzach.

Pozdrawiam i do przeczytania.

piątek, 9 czerwca 2017

Sammydress Haul | Koci melonik, Maxi sukienka, Bluza z motywem i ogrodniczki

Hey,
Od dłuższego czasu na blogu goszczą głównie recenzję książek, dlatego też dziś dla małego urozmaicenia moje zakupy ze sklepu SammyDress.com. Jak to z tego typu sklepami bywa miałam wątpliwości czy w ogóle robić tam zakupy. Po analizach, przeczytaniu wielu opinii w sieci, a także po to by pokazać Wam czy warto tam zaglądać. Postanowiłam, że zrobię tam zakupy. Niestety nie ze wszystkiego co zamówiłam jestem w pełni zadowolona, ale o tym przeczytacie w dalszej części wpisu.

Same zakupy na SD były bardzo przyjemne. Przejrzysta strona, łatwe filtrowane poszukiwanych produktów, szeroki asortyment czy przyjazne dla kieszeni ceny to same plusy, jednak wysyłka jest bardzo droga bo za produkty o wartości 43 $ zapłaciłam ponad 15$ za samą przesyłkę, wybierając najtańszą opcję bez możliwości śledzenia paczki. Także jeśli chodzi o koszt wysyłki to SD ma u mnie sporego minusa, choć na stronie są produkty mające darmową wysyłkę tak jak np. kapelusz który wybrałam.

Na pierwszy ogień pójdzie bluza, którą wrzuciłam do koszyka pod wpływem impulsu, a jestem bardzo mile zaskoczona.

BLUZA
<KLIK>

Bluza w pastelowych kolorach w piękny motyw mandal. Wykonana ze zwiewnego materiału, więc będzie idealna na chłodniejsze wieczory. Wybrałam rozmiar XL i jest odpowiedni. Mam jedynie wrażenie, że rękawy mogły by być krótsze, ale to nie problem bo i tak noszę podwinięte. Wrzucona do koszyka ze względu na wzór i nie żałuje, bo w rzeczywistości jest jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach.

MAXI SUKIENKA
<KLIK>
Maxi sukienka w kolorze czerwonego wina. Przyznam, że do koszyka powędrowała, ponieważ, zawsze marzyła mi się taka maxi, a nigdzie nie mogłam znaleźć nic co na prawdę by mi się podobało, a dodatkowo pomyślałam, że może nadać się na wesele mojego brata, ale jakoś nie do końca do mnie przemawia to jak w niej wyglądam. Sukienka wykonana bardzo starannie i z dbałością o szczegóły. Koronka nie jest porwana czy pozaciągana. Z tyły zapinana na zamek. Jeśli chodzi o górną część to koronka z przodu podszyta jest podszewką, zaś z tyłu nie tak więc stanik odpada. Sukienka nie posiada żadnych miseczek by podtrzymać biust tak więc chyba krawcowa będzie musiała coś wymyślić.

KOCI KAPELUSZ
<KLIK>
Kolejną rzeczą w koszyku okazał się melonik z kocimi uszami. Nie jednokrotnie podkreślałam, że uwielbiam kocie motywy, dlatego też melonik musiał być mój. Tutaj jak wspomniałam wcześniej miałam darmową wysyłkę. Melonik ładnie się prezentuję, nie jest ani za duży ani za mały. Wykonany z imitacji wełny (cokolwiek to znaczy). Bardzo mi się podoba, jednak uszy wydają mi się bardziej misiowate niż kocie, ale może to tylko moje mylne wrażenie, jak myślicie?

OGRODNICZKI
<KLIK>
Ostatnie do koszyka wpadły ogrodniczki i niestety tutaj jestem zawiedziona, bo są świetne i bardzo dobrze wykonane, ale ich wymiary nie są zgodne z tymi podanymi na stronie. Dlatego przekazałam je siostrze Pana K. Jest ode mnie wyższa i szczuplejsza, tak więc na nią pasują, ale są bardzo wąskie w udach. Mamy nadzieje, że się trochę rozciągną.

Pozdrawiam i do przeczytania.

niedziela, 4 czerwca 2017

Światło w mroku - I. M. Darkss | Recenzja książki

Witajcie,
Korzystając z wolnego dnia i możliwości pracy na świeżym powietrzu, przybywam do Was z recenzją książki, która choć z gatunku fantastyki to nie do końca skradła moje serce.

Kolejny debiut w moich rękach, znów fantastyka, ale jednak nie jest to mój klimat o czym mowa? Mowa o książce "Światło w mroku" I. M. Darkss.


Jak przystało na moje recenzję zacznę od pięknej okładki z mrocznym klimatem. Sam wygląd książki zachęca do jej przeczytania. Mroczny i tajemniczy klimat kusi by odkryć ukrytą na stronach tajemnicę relacji dwójki młodych ludzi. Ona jest światłem, on zaś ciemnością, czy te dwie osobowości mają razem szansę?

Historia inna niż wszystkie. Relacja młodych ludzi. Ona żyjąca w ludzkim świecie, zaś on oszukany przez kobietę, poznał każdy rodzaj bólu. Historia, która pokazuje że każdy swe przeznaczenie zapisane w gwiazdach i udowadnia, że jeśli dwie istoty, żyjące w różnych światach mają się spotkać to wcześniej czy później do tego spotkania dojdzie. Już od pierwszych stron czujemy mocne emocje bohaterów, które towarzyszą Nam do samego końca.  

Choć powieść wciąga to nie jest to książka, która ostatecznie mnie porwała. Czekam kolejną część z nadzieją, że będzie dopełnieniem a nie klęską tej serii.

Pozdrawiam i do przeczytania.

poniedziałek, 22 maja 2017

Zaful Haul | Białe slip on'y na platformie

Pogoda piękna, ale tylko gdy ja jestem w pracy to też na sesję w plenerze nie ma kiedy się wybrać. No cóż, moje przekichane szczęście. Do rzeczy, bo znów odbiegnę od tematu. Mam dla Was kolejną recenzję z Zaful

Zawsze kompletując zamówienie w ramach współpracy staram się w koszyka wrzucać produkty z różnych kategorii. Tym razem postanowiłam zamówić buty. Szukałam czegoś na co dzień, co bez większego problemu dopasuję do zawartości mojej szafy i tak oto do koszyka wpadły tytułowe slip ony na platformie.

Buty w sklepie
<KLIK>
 Wsuwane trampki typu "slip on". Noski i zapiętka pięknie się mieni za sprawą klejonego brokatu. Po miesiącu noszenia i nie oszczędzania butów brokat nieźle się trzyma, odpadło łącznie może z dziesięć drobinek. Wykonane ze skórki, niestety nie wiem czy to ekoskóra czy skóra naturalna. Platforma ma w najwyższym miejscu 4 cm, w najniższym około 2,5 cm. Buty są całkiem wygodne, ale na długie wędrówki się nie nadają, bo stopa się męczy. Po przemyśleniach i dokładnych pomiarach zdecydowałam się na rozmiar 39, dokładna długość wkładki to 24,98 cm. Powiem szczerze, że mogły by być o te pół centymetra większe, bo przy dłuższych dystansach bolą mnie palce.

Jak oceniacie mój wybór i czy zdecydowałybyście się na takie buty?


Pozdrawiam i do przeczytania.

czwartek, 18 maja 2017

Internetowy Sklep Zoologiczny KarmimyPsiaki.pl | 100% zysku dla bezdomnych psiaków

Stali czytelnicy doskonale wiedzą, że jestem kociarą. Jednak prawda jest taka, że kocham wszystkie zwierzaki. Dlatego też gdy napisały do mnie dziewczyny z KarmimyPsiaki.pl by pomóc w promocji sklepu, długo się nie zastanawiałam. 


Internetowy Sklep Karmimy Psiaki należy do Fundacji, dzięki czemu 100% zysku sklepu przekazywane jest na pomoc bezdomnym Psiakom. W asortymencie sklepu znajdują się karmy wyłącznie wysokiej jakości. Wspólnie z lekarzem weterynarii oraz ekspertami od żywienia Psiaków, wybraliśmy takich producentów karm jak : Royal Canin, Eukanuba, Purina, Brit czy Acana. Pomyśleliśmy też o Psiakach, które ze względów zdrowotnych, potrzebują innej diety, dlatego wprowadziliśmy również karmy weterynaryjne, między innymi Hill’s oraz wcześniej wspomniani producenci. Twój Psiak woli mokre jedzenie w puszce? To produkty firmy Dolina Noteci czy Animonda spełnią oczekiwania. Zabawki? Marki KONG, TRIXIE czy ZOLUX zapewnią dużą radość z zabawy, a jeśli chcesz dać Psiakowi przysmak, to znajdziesz m.in. 8in1. Nie każdy Psiak chodzi do groomer’a, ale każdy zasługuje na wyjątkową pielęgnację, dlatego mamy też szampony, odżywki oraz grzebienie różnych marek, w tym słynny FURminator.
Kochani zachęcam Was gorąco do zakupów na KarmimyPsiaki.pl i do udostępniania informacji o sklepie. Im więcej z Nas zrobi tam zakupy tym większej ilości psiaków uda się pomóc.

Pozdrawiam i do przeczytania. 

środa, 10 maja 2017

Łowca czterech żywiołów - Agata Adamska | Recenzja książki

Choć obiecałam Wam powrót do recenzji kosmetycznych to na blogu znów ląduje coś dla moli książkowych. Mam nadzieje, że dużo Was z tego powodu nie ucieknie z mojego bloga z tego powodu. No dobrze, nie przedłużając mam dla Was recenzję książki z gatunku fantastyki. 


"Łowca czterech żywiołów" autorstwa Agaty Adamskiej to kolejny debiut, który trafił w moje ręce i wiecie co? Znów książka jest świetna! Często boje się sięgać po książki debiutanckie w obawie, że nie wiem, czego mogę się po niej spodziewać, a tutaj debiut i miłe zaskoczenie.

Tradycyjnie zacznę od wydania. Uwielbiam, książki których okładki odwzorowują choć w minimalnym stopniu treść. W tym przypadku piękna okładka ze skrzydełkami i ta grafika. Och i ach... Idealnie odwzorowuje treść.

Jestem fanką magii i to wiecie nie od wczoraj, dlatego też gdy dowiedziałam się o Łowcy czterech żywiołów wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Książka opowiada na pozór o zwyczajnym świecie. Nic nadzwyczajnego, nuda i tyle. Jednak między światem w którym my żyjemy, a tym w którym dzieje się powieść jest jedna ogromna różnica. Otóż książka przenosi Nas do świata magii. Fani serii o Harrym Potterze na pewno nie zawiodą się na książce. Cudowny świat magii i relację międzyludzkie. Powieść fantastyczna, która spodoba się nie tylko młodemu czytelnikowi, ale także temu bardziej dojrzałemu. 

Pozdrawiam i do przeczytania.

poniedziałek, 1 maja 2017

Gałęziste Artur Urbanowicz | Recenzja książki

Ostatni czasy w moje ręce trafia coraz więcej debiutanckich książek polskich autorów. Tak samo było w przypadku książki o której dziś Wam opowiem. Mowa o debiutanckiej powieści Artura Urbanowicza pt. "Gałęziste". Pierwszy raz od matury miałam w rękach thriller i przyznaję trochę się obawiałam, bo wcześniej czytałam tylko zagranicznych autorów specjalizujących się w tej tematyce, a tutaj taka niespodzianka. Polski thriller na baśniowych ziemiach Suwalszczyzny.


Tradycyjnie zacznę od wydania. Uwielbiam książki mające białe i utrzymane w minimalizmie okładki, dlatego też Gałęziste pod względem wizualnym od razu skradło moje serce. Piękna, prosta, utrzymana w bieli i czerni okładka. No dobrze, a co z wnętrzem? O treści zaraz, ale najpierw wezmę pod lupę to jak została wydana. Font bardzo przyjemny dla oka, nie tylko pod względem wizualnym, ale przede wszystkim chodzi mi tu o rozmiar. Czytając po nocach wzrok się nie męczy bo rozmiar jest odpowiedni, co niestety nie dla wszystkich wydawnictw jest tak oczywiste. No dobrze, przejdź do treści.

Zmysłowe i pobudzające wyobraźnie opisy zachęcają do odwiedzenia Suwalszczyzny. Mroczna i bardzo klimatyczna powieść grozy, żałuje że nie wyszła w okresie mojej matury, bo miałabym świetny podkład do pracy maturalnej. Na pozór jest to historia o dwójce młodych ludzi chcących poprawić swoją relację. Nie jest to typowy horror, który wbija w fotel, ale zapewniam Was płynna narracja sprawia, że ta smutna historia wciągnie Was na maksa. 

Nie wierz w nic, co widzisz, słyszysz... i w co do tej pory wierzyłeś...

Książka napisana językiem potocznym, nie literackim. Dlatego też nie wszystkim może spasować, jednak w tym przypadku użycie języka potocznego sprawdziło się świetnie. To nie nie jest bajeczka, ale prawdziwa historia, która spowoduję że na wiele rzeczy spojrzymy inaczej i na prawdę zaczniemy się zastanawiać nad wszystkim w co do tej pory wierzyliśmy. 

Książka dostępna między innymi <TUTAJ>.

Pozdrawiam i do przeczytania.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Klątwa Przeznaczenia Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka | Recenzja Książki

Korzystając z wolnego weekendu w pracy, przybywam do Was z kolejną książkową recenzją. Nie od dziś wiecie jak uwielbiam książki z gatunku fantastyki, dlatego też gdy nadarzyła się okazja by sięgnąć po powieść fantastyczną, nie zastanawiałam się ani chwili. 

Ostatni czasy częściej na blogu pojawiają się recenzję poradników, dlatego jak już wspomniałam wcześniej dziś na blogu zagości powieść dla fanów fantastyki, ale także tych lubiących książki historyczne. Kochani przedstawiam "Klątwa przeznaczenia" autorstwa dwóch utalentowanych kobiet - Moniki Magoskiej-Suchar i Sylwi Dubieleckiej.


Jako grafik, nie mogę nie wspomnieć o pięknym wydaniu książki. Okładka jest piękna, a przedstawiona na niej grafika idealnie opowiada o treści książki. Lew i młodziutka czarodziejka, bo to ich historia. 

Ponad osiemset stron ciągłej akcji. W książce nie ma czasu na nudę. Zdecydowanie zgadzam się z autorkami, "książka jest prezentem od kobiet dla kobiet". Zapierające dech w piersiach szczegółowe i pobudzające wyobraźnie opisy. Mroczny klimat, liczne intrygi, nie zwalniające tempo akcji oraz zakazane uczucie Lwa i młodej czarodziejki. Powieść zdecydowanie dla bardziej dojrzałego czytelnika, szczególnie biorąc pod uwagę przepełnione wulgaryzmami i  erotyzmem fragmenty. 

Ona młodziutka, niedoświadczona i przerażona swym losem w bractwie rządzonym przez mężczyzn, tutaj kobiety głosu nie mają. I on, Lord Severo, mistrz Walk noszący znak Lwa. Tych dwoje poznało się w najgorszym możliwym dla siebie miejscu w Ravillonie, kolebce przestępców. Brutalny świat rządzony przez mężczyzn, klimatem przypomina Grę o Tron. Czarna Twierdza to miejsce, w którym przyjaciół trzeba mieć blisko, ale wrogów jeszcze bliżej. Tych dwoje od początku nie ma łatwo w Ravilonie, jednak z biegiem czasu stają się sobie coraz bliżsi. Ich drogi połączył głupi zakład, przepowiednia w ogniu, a może tak po prostu miało być? 

Ja jestem zachwycona książką i dalej nie mogę uwierzyć, że to debiut Moniki i Sylwii, bo książka jest genialna. Już nie mogę się doczekać kontynuacji, mam nadzieje, że autorki nie każą Nam zbyt długo czekać.

Pozdrawiam i do przeczytania.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Hygge. Klucz do szczęścia Meik Wiking | Recenzja książki

Od kilku miesięcy na rynku pojawia się coraz więcej książek dotyczących dążenia do szczęścia, ale szczęścia w wykonaniu Duńczyków. Większość z dostępnych pozycji porusza i tłumaczy cóż to takiego to HYGGE, tak samo jest w przypadku książki, która ostatni czasy wpadła w moje łapki. Mowa o Hygge. Klucz do szczęścia autorstwa samego dyrektora Instytutu Badań nad Szczęściem w Kopenhadze, Meik'a Wiking'a.
Zapraszam na dalszą część.


Piękno w swojej prostocie. Tak najkrócej można opisać jak została wydana książka. Piękne zdjęcia i grafiki, minimalistyczna, ale jakże przyciągająca oko okładka. Te książkę warto mieć już dla samego jej wyglądu i choć po okładce oceniać się nie powinno to tym razem to zrobię, bo książka prezentuję się cudnie.

No dobrze. Przejdźmy do treści bo wnętrze jest najważniejsze. Czy jest na świecie, ktoś nie chciałby być szczęśliwy? Szczerze wątpię, każdy w jakiś sposób dąży do pełni szczęścia, a kto jest najlepszy w tej dziedzinie? Duńczycy, od lat nazywani są najszczęśliwszym narodem na świecie i o tym możemy się właśnie przekonać czytając tę książkę. Oczywiście, szczęście Duńczyków w dużej mierze zależy od sytuacji w ich kraju, ale nie tylko. Jak możemy przeczytać w książce Duńczycy są szczęśliwi, bo cieszą się z małych rzeczy. Deszczowy dzień dla wielu z Nas jest pokrzyżowaniem planów, a dla Duńczyków okazją do wieczoru w gronie znajomych czy po prostu wskoczenia pod koc, sięgnięcia po kubek gorącej herbaty i książkę. Książka nie tylko jest pewnego rodzaju poradnikiem jak być szczęśliwym? Ale także zbiorem pięknych zdjęć, ciekawostek dotyczących Duńczyków, mało? Spokojnie pasjonaci kulinarni znajdą w książce trochę przepisów na Hygge dania, a także masę inspiracji na pięknie Hygge zdjęcia. Tak piszę, Hygge to, Hygge tamto, ale nie wyjaśniłam Wam cóż to takiego. W skrócie Hygge to po prostu celebrowanie małych przyjemności i bycie szczęśliwym z tym co mamy.

Książka na jeden wieczór, bardzo przyjemnie się ją czyta. Zawarte w książce ciekawostki z pewnością zainteresują, każdego czytelnika. Czytając Hygge nie towarzyszy Nam wrażenie,  że czytamy jakiś podręcznik jak to często bywa w przypadku poradników. Książka dla każdego nie zależnie od wieku, polecam z całego serducha.

Pozdrawiam i do przeczytania.

środa, 19 kwietnia 2017

Fotoksiążka czyli idealny prezent dla drugiej połówki od Saal Digital | Recenzja

Przed świętami wspominałam Wam o pięknym obrazie na płótnie, który otrzymałam w ramach testów od Saal Digital Polska, nie wiedziałam wtedy że udało mi się dostać również do testów fotoksiążki i tak oto po dłuższej chwili. Dzięki aplikacji dostępnej na stronie SDP stworzyłam prezent od serca (a przynajmniej taką mam nadzieje). Ze względu na fakt, iż książka ma być prezentem, a do Naszej rocznicy jeszcze ponad dwa miesiące to nie pokaże Wam całej zawartości na wypadek, gdyby Pan K. z nudów zajrzał na bloga.

No dobrze, a teraz przejdźmy do książki.


Nie chciałam by książka wyglądała jak prezent ślubny tylko jak pamiątka Naszego związku i tego jak oboje zmieniliśmy się w tym czasie. Dlatego też wybrałam błyszczącą okładkę z dodatkowym watowaniem w ciemnym kolorze, a jako zdjęcie wybrałam czarno-białą wersję mojego ulubionego, które mogliście oglądać także w formie fotoobrazu <TUTAJ> .


Wnętrze kryję 36 kart, które miały być w wersji matowej. Jednak ja mam wrażenie, że za bardzo błyszczą i jeśli chodzi o wykonywanie zdjęć książce to nie jest to łatwe zadanie. Jak zauważyliście u stworzonej przeze mnie książce są karty bez zdjęć. Nie kochani to nie jest błąd tak miało być. Na niektórych stronach zamiast zdjęć umieściłam krótkie zdania. W końcu to prezent, więc niech ma na piśmie, że cały czas go kocham. Nie no, żartuje. Po prostu uznałam, że wtedy książka będzie o wiele bardziej osobista.


Podczas tworzenia w aplikacji udostępnionej przez SDP wybrałam jeden z dostępnych szablonów, ale spokojnie, jeśli żaden Wam się nie spodoba możecie tworzyć na czystych kartach. Ja zdecydowałam, że cała książka będzie utrzymana w ciemnych kolorach i dość minimalistycznym wydaniu, bez zbędnych ozdobników. 


Pozdrawiam i do przeczytania.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Wishlist Zaful

Post z opóźnioną publikacją, bo choć był zaplanowany na miniony świąteczny weekend to blogger podjął decyzję za mnie i wpisu nie opublikował, dlatego też dziś po małej modyfikacji publikuję go ręcznie.

Pogoda Nas nie rozpieszcza, a ja marzę o ciepłych dniach by wbić się w sukienkę lub strój kąpielowy i wygrzać Nad basenem, dlatego też postanowiłam stworzyć taką mini wishlistę produktów, które wpadły mi w oko.

Na pierwszy ogień trzy sukienki, które bardzo chętnie widziałabym w swojej szafie.

1 | 2 | 3
Teraz przyszedł czas na stroje, bo te wywołują u mnie szczególne wspomnienia, a dodatkowo ciekawych strojów na lato nigdy za wiele.

1 | 2 | 3

Krótko i na temat ode mnie. Zapraszam Was również na Wielkanocną Wyprzedaż na Zaful.com.

Pozdrawiam i do przeczytania.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Serum do rzęs KERABIONE | Efekty po 3 tygodniach stosowania

Witajcie Kochani
Dziś przychodzę do Was z wpisem kosmetycznym, bo taki Wam jakiś czas obiecałam. Dokładnie 3 tygodnie temu pisałam o wzmacniającym serum do rzęs, zapowiedziałam wtedy, że efekty pokaże Wam na blogu i tak oto jestem, a wraz ze mną zdjęcia, efekty i moja opinia nt. KERABIONE.


Nigdy nie narzekałam na moje rzęski, bo są jaki firanki i na prawdę oprócz dobrej maskary dużo im nie potrzeba... Och, jak bardzo się myliłam. Może na zdjęciach (od razu przepraszam za ich jakość) nie do końca widać jak bardzo się zmieniły po codziennym stosowaniu na noc serum Kerabione, ale nie tylko ja, ale i Pan K. zauważył, że rzęski są gęstsze i dłuższe, a ja zauważyłam, że mniej ich wypada.


Jestem alergikiem i dużo kosmetyków musiałam skreślić z listy tych, które mogę używać, dlatego też bałam się, że wystąpi reakcja alergiczna. Na szczęście wszystko było w jak najlepszym porządku, a ja kontynuuje stosowanie, bo rzęsy są coraz dłuższe, silniejsze i delikatniejsze w dotyku. 

No dobrze, a teraz czas na efekty na zdjęciu. Przyznam, że w lusterku rzęs wydaje mi się dużo więcej, nie zależnie czy są pomalowanie czy nie, ale tutaj nie ma takiego efekty jak w realu. Tak więc nie pozostaje nic innego jak polecić Wam zastosowanie serum na swoich rzęskach.


Po lewej przed stosowaniem, a po prawej po trzech tygodniach. Rzęsy są nie pomalowane, ani też w żaden sposób nie były przeze mnie poprawiane.

Stosujecie tego typu produkty, czy wolicie przedłużone u kosmetyczki czy też doklejone sztuczne rzęsy?

Pozdrawiam i do przeczytania.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Zaful Haul | Salvatore, McCall i Galaktyka

Kilka dni temu na Instagramie i innych połączonych z blogiem profilach w SM wspomniałam o wznowieniu współpracy z Zaful.com.

Po nieudanych zamówieniach m in. wiązanego swetra obawiałam się o zamówione rzeczy, szczególnie o ich rozmiar, bo ten nie zawsze jest zgodny z informacjami podanymi na stronie. I tak oto trochę asekuracyjnie do koszyka wpadły dwa T-Shirty oraz koszula z odkrytymi ramionami w galaktyczny wzór. Całe zamówienie początkowo wynosiło około 50$. Jednak biorąc pod uwagę zniżki  przysługujące mi jako diamentowemu klientowi oraz wymiana zebranych wcześniej punktów, za zamówienie wyszło dokładnie 34,99$.
Ciekawi moich zakupów i jakości otrzymanych produktów? Zapraszam do lektury.


Zaczniemy od T-Shirtów, bo te do koszyka wpadły pierwsze. Czarny T-Shirt z 17-stką i napisem Salvatore musiał być mój. Uwielbiam Pamiętniki Wampirów (zarówno książki jak i serial), dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok tego dość zwykłego T-Shirta i to nim zajmiemy się najpierw.

T-Shirt Salvatore
<KLIK>
Zwykły T-Shirt z bardzo miękkiego i delikatnego materiału, aż się dziwie że koszulka została wyprodukowana w Chinach, bo niektóre Polskie produkty są gorszego gatunku, jeśli chodzi o materiał. Gumowa naprasowanka na plecach, jest wykonana bardzo dokładnie, nie odkleja się, ani nie łuszczy. Zamówiłam rozmiar L i wszystko się zgadza z wymiarami podanymi na stronie. Koszulka jest nieco dłuższa niż się spodziewałam, ale nie jest to problem, bo świetnie nada się do stylizacji ze spodniami, które mają wysoki stan. Rękawki są również dłuższe, ale tutaj nie mam pretensji, bo na stronie były one podwinięte. Zrobię tak samo i będzie idealnie. Koszulka nie śmierdzi, wręcz przeciwnie. Ona... pachnie, jakby przed chwilą została wypłukana w kwiatowym płynie do płukania.
Zakup na ogromny plus!

Jedna z koszulek za Nami, więc przejdźmy do kolejnego produktu i tak oto na taśmę bierzemy szary T-Shirt McCall 11.

T-Shirt McCall
<KLIK>
Kolejny T-Shirt w mojej szafie i choć trafił do koszyka trochę asekuracyjnie to nie żałuje. Jestem bardzo zadowolona. Koszulka jest dłuższa, rękawek podobnie jak w czarnym T-Shircie do podwinięcia. T-Shirt mógłby być mniejszy, bo jednak tutaj wymiary odbiegają o jakieś 2,3 cm w biuście. Jednak to że koszulka jest większa niż powinna, nic nie szkodzi zmniejszenie zajmie chwilę. Naprasowanka wykonana bardzo dobrze, nic się nie odkleja, ani nie łuszczy. I znów szok, bo koszulka pięknie pachnie, a materiał jest świetnej jakości. Koszulkę trochę podrasuję, zmniejszę i będzie idealna do jeansów.

No dobrze T-Shirty mamy za sobą, teraz przejdźmy do zwycięzcy tego zamówienia, czyli koszuli z odkrytymi ramionami w prosty, a jakże efektowny galaktyczny motyw.

Galaktyczna koszula
<KLIK>

Przyznaję koszulę zamówiłam tylko ze względu na motyw, ale po otwarciu paczki... Miłość od pierwszego wejrzenia. Delikatny, zwiewny materiał świetnie sprawdzi się na lato. Zamówiłam rozmiar L z wątpliwościami, czy zmieszczę się w biuście, a tu niespodzianka... Pasuje idealnie, szeroki rękaw 3/4, długość odpowiednia, będzie świetnie wyglądać z cygaretkami i szpilkami. Koszula nie ma guzików, za to ma ukryty na karku zamek. No cóż więcej, ja jestem zachwycona i obiecuje, że koszula pojawi się w osobnej stylizacji.

Przypadło Wam coś do gustu z zamówionych przeze mnie ciuchów? A może same zamówiłyście podobny zestaw do mojego?

Pozdrawiam i do przeczytania.

piątek, 7 kwietnia 2017

Fotoobraz od Saal Digital | Recenzja

Od jakiegoś czasu na Facebook' u i Instagramie można wpaść na posty sponsorowane firmy Saal Digital Polska dotyczącej możliwości otrzymania kuponu na test fotoobrazu lub fotoksiążki, mnie udało się dostać do testów fotoobrazu.

Już podczas wypełniania formularza zgłoszeniowego wiedziałam, że jeżeli uda mi się dostać do testów to wybrane zdjęcie będzie czarno-białe by idealnie wpasować w większość aranżacji. Ponad tydzień przeglądałam zdjęcia, które mogły by stać się fotoobrazem, który zawiśnie w Naszej sypialni. Dla niektórych nie będzie idealne, bo jest to Nasze selfie. Jednak wybrane przeze mnie zdjęcie, nie dość, że jest moim ulubionym i mam je ustawione wszędzie gdzie się da to dodatkowo obraz miał być też niespodzianką dla Pana K. Taka trochę przed rocznicowa, ale niespodzianka bo mamy tylko jedne wspólne wywołane zdjęcie. 
No dobrze, dość o wyborze zdjęcia, przejdź do obrazu.


Obraz na płótnie o wymiarach 30x40cm wyniósł z przesyłką około 220 zł. Idealnie odwzorowane zdjęcie, nie ma niedociągnięć. Obraz trochę błyszczy, ale tylko pod światło, tak jakby płótno było woskowane. Stabilny drewniany stelaż, na który naciągnięto płótno. Jedyny minus to fakt, że nie ma żadnego haczyka by go powiesić, dlatego u Nas na razie stoi na półce. Szybka realizacji zamówienia, byłam trochę zdziwiona jak zadzwonił kurier. Obraz zamówiony przez aplikację udostępnioną przez sklep w niedzielę koło 18, a otrzymany w środę koło 12, wysyłka prosto z Niemiec. 

Przedwczesny prezent rocznicowy z myślą o urządzeniu Naszej przestrzeni bardziej przytulną, mogę zaliczyć do udanych, bo Pan K. był bardzo zadowolony. Na pewno, takich obrazów pojawi się w Naszym domu więcej, ale na razie poczekamy na ważniejsze zdjęcia.

Za obraz bardzo dziękuję Saal Digital Polska. Serdecznie polecam fotoobraz to świetny pomysł na prezent.

Pozdrawiam i do przeczytania.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

EARL I JA, I UMIERAJĄCA DZIEWCZYNA Jesse Andrews | Recenzja książki

Witajcie kochani,
Jak większość z Was pewnie zauważyła blog stał się ostatnio bardziej książkowy niż lifestylowo-kosmetyczny. Spokojnie to tym czasowe, po prostu nie mam czasu usiąść i uporządkować produktów do recenzji, stąd też zmiana na książki, bo te opisuje na bieżąco (wiem z kosmetykami mogłabym robić tak samo, ale przy recenzjach kosmetycznych jest więcej pracy jeśli chodzi o zdjęcia, a ja tego czasu niestety nie mam). Mam jednak nadzieje, że przeczekacie ten bardziej zapracowany dla mnie czas i poczytacie trochę o książkach.

No dobrze, a teraz do rzeczy. 
Jakiś czas temu otrzymałam od MoonDrive Shop egzemplarz książki EARL I JA, I UMIERAJĄCA DZIEWCZYNA autorstwa Jesse Andrews. Przyznaję do lektury nie mogłam się zabrać, nazbierało mi się trochę poradników. Jednak gdy nadszedł weekend i chwila wytchnienia sięgnęłam po książkę. Ciekawi czy warto? Zapraszam do dalszej części wpisu.


Książka wydana w fajny sposób. Przyciągająca oko kolorowa okładka, w dotyku przypomina trochę okładki niektórych zeszytów. Duża czcionka dzięki której nie męczyły mi się oczy, a do tego umieszczone w książce dialogi miały inny (trochę kreskówkowy) font. 300 stron przeczytane w kilka godzin, także jest to książka na jeden wieczór, ewentualnie weekend. Specyficznie napisana, a w tekście znajdujemy wiele wulgaryzmów, ewidentnie książka mająca trafić do młodzieży, bo dorosłym, a raczej dojrzałym czytelnikom może to przeszkadzać.

EARL I JA, I UMIERAJĄCA DZIEWCZYNA tytuł przez który pierwsze co przychodzi Nam do głowy, że to smutna, poruszająca serce i bardzo poważna książka. Nic z tych rzeczy! Książka napisana w bardzo specyficzny sposób nie trafi do każdego czytelnika, ale przyznajmy szczerze nie da się wszystkim dogodzić. Staram się czytać książki z różnych gatunków, ale tej nie potrafię przypisać do żadnego z mi znanych. 

Trójka młodych ludzi, których połączyły poważna choroba i filmy. Licealiści próbujący odnaleźć się nie tylko w szkole, ale także w świecie dorosłych. Z tytułu możemy domyślić się o czym będziemy czytać. Jednak w moim odczuciu książka bardziej skupia się na przetrwaniu liceum i hobby (kręcenie amatorskich filmów, a raczej remake 'ów) głównych bohaterów niż pokazaniu emocji towarzyszących w trudnych chwilach choroby. Czytając kilka razy się uśmiechnęłam, ale w większości przypadków czułam rozczarowanie. Książka ma 300 stron, a jak krytycznie przypomina Nam co jakiś czas autor książka powinna mieć maksymalnie 70, bo jak uważa jego wypociny nie mają najmniejszego sensu. Pomimo iż książka jest (nie) poważna to pomiędzy wierszami znajdziemy kilka prawd, czy ckliwych zdań przez które łezka Nam się w oku zakręci.

Paradoksalnie książkę polecam, nie tylko młodzieży, ale także dojrzałym czytelnikom by spojrzeć na świat oczami młodych.

Za egzemplarz dziękuję MoonDrive Shop.

Pozdrawiam i do przeczytania.

niedziela, 26 marca 2017

Harry Potter i przeklęte dziecko (część pierwsza i druga) J. K. Rowling | Recenzja książki

Jacyś Fani Harry 'ego Pottera i magii? 

Moi stali czytelnicy i followersi na Instagramie doskonale wiedzą, że uwielbiam Harry 'ego Pottera i wszystko co magiczne. Każdą część czytałam już kilka razy, a filmy mogę oglądać bez końca i chyba nigdy mi się nie znudzą. Dlatego też po ósmą już część przygód Harry 'ego sięgnąć musiałam, to oczywiste. Jednak po przeczytaniu (już kilka miesięcy do tyłu) długo zastanawiałam się czy w ogóle piać recenzję owej książki. Przecież moje "trzy grosze" nic nie zmieni, a powstało w sieci już tyle artykułów na temat tej książki, że nie jestem w stanie napisać nic nowego. Ostatecznie decyzja zapadła, tekst powstanie.

Przejdźmy więc do rzeczy czyli do książki. Ciekawi czy ta część przypadła mi do gustu? Zapraszam do lektury.


Książka wizualnie odbiega od poprzednich części. Jest w bardziej minimalistycznym wydaniu. W porównaniu do pierwszych części na okładce nie znajdziemy sceny z książki, a tylko małe nawiązanie do treści. I choć nie powinno się oceniać książki po okładce to poprzednie wydania o wiele bardziej do mnie przemawiały. 

Książka na podstawie oryginalnej powieści J. K. Rowling napisana w formie sztuki. Sceny, akty czyli to co znajdziesz w książce. Poprzednie części przyzwyczaiły fanów do innej formy opowiadania. Pięknie opisane krajobrazy czy po prostu pobudzające wyobraźnie przygody młodych czarodziei. W tej książce tego nie znajdziemy. Osobiście miałam wrażenie jakbym czytała lekturę szkolną niż kolejną część ulubionej serii. 

Ósma, długo wyczekiwana i niosąca ze sobą masę kontrowersji część o przygodach młodego czarodzieja. Tym razem książka również opowiada o młodym przyjacielu, jednak nie jest nim już Harry, a jego syn James. Podróże w czasie, próba naprawienia błędów rodziców oraz chęć poznania i ocalenia ojca. Znów możemy przeczytać o przyjaźni, a także o tym, że czasem błędów przeszłości nie powinno się naprawiać. W książce znajdziemy wiele oryginalnych fragmentów z poprzednich części. Niektórym takie wstawki mogą przeszkadzać, jednak mnie się je bardzo fajnie czytało. 

Recenzja mocno okrojona, skupiona bardziej na tym jak książka została napisana niż na samej fabule, ale to dlatego, że chcę uniknąć oskarżeń o spojler. Książka lekka i przyjemna do pochłonięcia w jeden wieczór. Odbiega od formy z poprzednich części, ale warta przeczytania! Nawet jeśli ktoś fanem magii i Harry 'ego Pottera nie jest.

Pozdrawiam i do przeczytania.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia