Postanowienia Noworoczne | Czy mają sens?

czwartek, stycznia 12, 2017

Za kilka dni połowa stycznia nowego roku, a mnie się zebrało na wpis dotyczący postanowień noworocznych. Gdzie się nie obrócimy wszyscy Tworzą listy z postanowieniami noworocznymi, przyznaje niektóre mogą motywować, ale czy stworzenie takiej listy nawet krótkiej ma jakikolwiek sens?

Nie lepiej nie czekać do nowego roku, kolejnego poniedziałku czy jutra? Przecież jeśli chcemy coś zmienić w swoim życiu czy czegoś się nauczyć to zapisanie tego jako postanowienie noworoczne nie spowoduje, że o wiele bardziej będzie Nam się chciało coś zrobić. Osobiście kilka razy próbowałam stworzyć listę postanowień noworocznych, ale po pierwszym tygodniu nowego roku entuzjazm i motywacja do działania gdzieś znikały, tak więc od kilku lat staram się nie odkładać nic jako postanowienie na nowy rok czy rozpoczęcie czegoś od poniedziałku jak to się zwykle mówi. Nie zmienia to jednak faktu, że na każdy rok pojawiają się w mojej głowie marzenia, plany i pomysły które chcę zrealizować w danym roku. Oczywiście nic się nie stanie, jeśli z czymś nie wyrobie się w ciągu 365 dni, ale fanie gdy choć zacznę działać w tym kierunku.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdyby nie krótka lista planów na 2017 rok. Może kogoś zmotywuje by zacząć działać, a nie tylko planować. Miniony rok był owocny i choć trochę czasu mi brakło by wszystko dopiąć na ostatni guzik nie żałuje ani jednej sekundy, a w planach mam kontynuację zaczętego i kolejne działania. A oto moje plany na 2017 rok.

1. Nauka Języka Hiszpańskiego.
Od kilku lat fascynuje mnie ten kraj i marzy mi się dłuższa podróż do Hiszpanii i Meksyku. Postanowiłam jednak, że te podróż odłożę w czasie i odwiedzę słoneczną Hiszpanię dopiero, gdy będę w stanie porozumieć się ich ojczystym językiem. Już rozpoczęłam naukę, łatwo nie jest bo jedyną styczność z hiszpańskim mam w piosenkach, ale nie poddaje się i mam nadzieje, że w tym roku opanuje język hiszpański przynajmniej na poziomie A2.

2. Pod szlifowanie, a raczej odświeżenie znajomości języka angielskiego.
Angielskiego uczę się od podstawówki, w klasie maturalnej całkiem nieźle nim władałam, ale wiadomo język nieużywany zanika. Coraz więcej zapominam i zaraz dojdzie do tego, że będę umiała mniej niż w języku niemieckim, którego znam tylko podstawy.

3. Nauka jazdy na łyżwach i snowboardzie.
Powiedzieć, że jeżdżę na łyżwach to za dużo powiedziane, ja się po prost przemieszczam po lodzie ze stałą prędkością, choć wolniej niż ja się przesuwam to można już tylko stać. W moim mieście mamy całoroczne kryte lodowisko, więc hańba jest nie umieć śmigać na łyżwach. Zaś jeśli chodzi o snowboard to tutaj może być trudniej bo nie za bardzo miałabym się gdzie nauczyć, ale nie tracę nadziei bo wycieczka w góry to trochę ponad godzina drogi.

4. Osiągniecie stałej masy ciała (poniżej 65 kg).
Od zawsze byłam kulką, jednak ostatnie dwa lata pokazały, że ja też mogę schudnąć i mieć taką sylwetkę o jakiej zawsze marzyłam, a do tego być zdrowa i aktywna. W ciągu 2 lat z przerwami, bez efektu jo-jo zrzuciłam 19 kg. Mam w domu dietetyka, więc może będzie łatwiej niż z samymi ćwiczeniami. Trzymajcie kciuki!

Na pewno na liście znalazło by się masa drobiazgów na ten rok, ale te cele są dla mnie najważniejsze bo jest to inwestycja w siebie, a nie w innych. Ktoś mi kiedyś powiedział: to co sama wypracujesz nikt nie będzie w stanie Ci odebrać. Tego się trzymam i dążę do swoich małych planów.

Kochani a jak to jest z Wami, macie postanowienia noworoczne, które co roku są takie same czy działacie od razu by coś zmienić?

Pozdrawiam

You Might Also Like

0 komentarze

Kamila K.. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Archiwum bloga

Prawa Autorskie

Wszystkie publikowane na blogu zdjęcia oraz treści są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam.
Nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.

Jeśli chcesz skopiować coś z bloga proszę o kontakt - e-mail: wtrampkachdocelu@gmail.com lub w komentarzach pod postem.