niedziela, 26 marca 2017

Harry Potter i przeklęte dziecko (część pierwsza i druga) J. K. Rowling | Recenzja książki

Jacyś Fani Harry 'ego Pottera i magii? 

Moi stali czytelnicy i followersi na Instagramie doskonale wiedzą, że uwielbiam Harry 'ego Pottera i wszystko co magiczne. Każdą część czytałam już kilka razy, a filmy mogę oglądać bez końca i chyba nigdy mi się nie znudzą. Dlatego też po ósmą już część przygód Harry 'ego sięgnąć musiałam, to oczywiste. Jednak po przeczytaniu (już kilka miesięcy do tyłu) długo zastanawiałam się czy w ogóle piać recenzję owej książki. Przecież moje "trzy grosze" nic nie zmieni, a powstało w sieci już tyle artykułów na temat tej książki, że nie jestem w stanie napisać nic nowego. Ostatecznie decyzja zapadła, tekst powstanie.

Przejdźmy więc do rzeczy czyli do książki. Ciekawi czy ta część przypadła mi do gustu? Zapraszam do lektury.


Książka wizualnie odbiega od poprzednich części. Jest w bardziej minimalistycznym wydaniu. W porównaniu do pierwszych części na okładce nie znajdziemy sceny z książki, a tylko małe nawiązanie do treści. I choć nie powinno się oceniać książki po okładce to poprzednie wydania o wiele bardziej do mnie przemawiały. 

Książka na podstawie oryginalnej powieści J. K. Rowling napisana w formie sztuki. Sceny, akty czyli to co znajdziesz w książce. Poprzednie części przyzwyczaiły fanów do innej formy opowiadania. Pięknie opisane krajobrazy czy po prostu pobudzające wyobraźnie przygody młodych czarodziei. W tej książce tego nie znajdziemy. Osobiście miałam wrażenie jakbym czytała lekturę szkolną niż kolejną część ulubionej serii. 

Ósma, długo wyczekiwana i niosąca ze sobą masę kontrowersji część o przygodach młodego czarodzieja. Tym razem książka również opowiada o młodym przyjacielu, jednak nie jest nim już Harry, a jego syn James. Podróże w czasie, próba naprawienia błędów rodziców oraz chęć poznania i ocalenia ojca. Znów możemy przeczytać o przyjaźni, a także o tym, że czasem błędów przeszłości nie powinno się naprawiać. W książce znajdziemy wiele oryginalnych fragmentów z poprzednich części. Niektórym takie wstawki mogą przeszkadzać, jednak mnie się je bardzo fajnie czytało. 

Recenzja mocno okrojona, skupiona bardziej na tym jak książka została napisana niż na samej fabule, ale to dlatego, że chcę uniknąć oskarżeń o spojler. Książka lekka i przyjemna do pochłonięcia w jeden wieczór. Odbiega od formy z poprzednich części, ale warta przeczytania! Nawet jeśli ktoś fanem magii i Harry 'ego Pottera nie jest.

Pozdrawiam i do przeczytania.

środa, 22 marca 2017

Sekrety urody Koreanek - Elementarz urody Charlotte Cho | Recenzja książki

Fascynacja azjatycką pielęgnacją skóry oraz coraz większa możliwość nabycia azjatyckich, a szczególnie koreańskich kosmetyków nie słabnie. Dlatego też jako minimalistka w kwestii makijażu nie mogłam przejść obojętnie obok polecanej przez miliony dziewczyn książki autorstwa Charlotte Cho pt. "Sekrety urody Koreanek - Elementarz urody" .
Ciekawi mojej opinii? Zapraszam do lektury.


No dobrze a teraz od początku.

Prosty i minimalistyczny design książki czyli taki jaki lubię najbardziej, a do tego genialne komiksowe grafiki towarzyszące Nas przy rozpoczęciu każdego rozdziału. Miękka okładka w bardzo modnym i dziewczęcym kolorze. Jeśli chodzi o rozmiar to trochę niestandardowy, bo ani to B5, ani A4, cóż pomiędzy, ale bez trudności zmieści się w torebce. Prawie 300 stron poświęconych pielęgnacji skóry widzianych oczyma Koreanki wychowanej w Kalifornii. Książka jest na prawdę świetnie napisana. Większość tego typu książek porusza tylko jeden z aspektów tutaj nie tylko możemy przeczytać o etapach pielęgnacji, ulubionych i polecanych kosmetykach autorki, ale także o składnikach z których tworzy się kosmetyki, a także co jest moim zdaniem najlepszym. Książka opowiada o Korei jako kraju, jego zwyczajach i o tym czego uczy się Charlotte, bo ta choć ma koreańskie korzenie uczy się wszystkiego od podstaw. Książka powstała by dzielić się tym czego nauczyła się autorka, a nie jak to często bywa jest tylko sklejką rzeczy napisanych przez ludzi (nie zawsze) znających się na danej rzeczy.
Nie od dziś wiadomo, że oczyszczanie skóry (szczególnie na noc) jest bardzo ważne. Żaden makijaż, nawet ten najdroższymi i najlepszymi kosmetykami nie będzie wyglądał dobrze, jeśli skóra będzie źle przygotowana. I właśnie o tym jest w skrócie ta książka o tym jak przygotować Naszą skórę, nie tylko te na buzi do tego by pięknie wyglądała przez wiele lat. Charlotte wielokrotnie powtarza, że makijaż ma podkreślać to co najpiękniejsze, a nie szpecić i przykrywać, często nie potrzebnie. 

Nie zależnie od tego, czy Twoja przygoda z azjatycką pielęgnacją dopiero się rozpoczyna czy jesteś już wtajemniczona, ta książka to obowiązkowa lektura, a co ważniejsze nie tylko dla Pań, ale także dla Panów! 

Czytaliście już? 

Pozdrawiam i do przeczytania.

niedziela, 19 marca 2017

Kerabione - Słów kilka

Przesiąknięta informacji nt. azjatyckich technik makijażu i pielęgnacji (wszystko dzięki książce Sekrety Urody Koreanek, już nie długo recenzja) zaczęłam od zainwestowania w kosmetyki oczyszczające. Niestety na efekty trzeba trochę poczekać, a by umilić oczekiwanie poszperałam w sieci z zapytaniem, "Jak zagęścić rzęsy?". I choć na swoje narzekać nie mogę, bo są piękne to chciałabym ograniczyć także używanie na nich maskar różnego typu, co za tym idzie musiałam znaleźć alternatywę dla doklejania rzęs. Nawet te świetnie dopasowane, wyglądają dla mnie zbyt sztucznie. Jeśli zaś chodzi o zagęszczanie i przedłużanie w salonach to cały czas nie mogę się do tego przekonać. Tak drogą eliminacji padło na serum, a dokładniej suplement diety firmy Kerabione.


Znów trochę się rozpisałam, jeśli chodzi o wstęp, dlatego też przejdźmy do rzeczy. A mianowicie co to za produkt.

Kerabione – Wzmacniające serum do rzęs. Wzmacnia, zagęszcza i wydłuża rzęsy.
KERABIONE Wzmacniające serum do rzęs
to precyzyjna kuracja zapewniająca efekt długich, gęstych i zdrowych rzęs. Serum skutecznie wzmacnia i odżywia rzęsy i brwi, a zawarty w nim kompleks składników aktywnych (Bimatoprost + Peptydy + Panthenol) korzystnie wpływa na ich kondycję.
Sam produkt w formie eyelinera powinien być dobrym rozwiązaniem, ale to okaże się dopiero jutro, bo właśnie wtedy rozpoczynają się testy. Widoczne rezultaty zauważa się już po 3 tygodniach codziennego stosowania. Oczywiście w ciągu tych trzech tygodni postaram się podrzucić Wam na IG kilka fotek, czy jakieś efekty stosowania serum są już widoczne (serdecznie zapraszam Was do obserwacji mojego Instagrama <KLIK>), a cała recenzja z wyglądem moich rzęs przed i po pojawi się dokładnie za 3 tygodnie czyli po terminie.

Zapraszam Was też na FanPage Karabione oraz Instagram.

Oczywiście mam też pytanie do Was:
Znacie owy produkt, a może znacie inne które dają efekty?

Pozdrawiam i do przeczytania.


sobota, 4 marca 2017

Biały kołnierzyk, listonoszka i botki

Witajcie,
Dziś zacznę trochę inaczej, bo od pytania: Czy do każdej sukienki trzeba nosić piękne szpilki czy balerinki pasujące do całości? Zdecydowanie NIE, z resztą pokazałam Wam już kiedyś prostą stylizację z wykorzystaniem kociej sukienki oraz trampek.

No dobrze, ale skąd takie pytanie na samym początku? Otóż, jakiś czas temu szukałam sukienki na rodzinną uroczystość, która odbędzie się w maju. Tak wiem, do maja daleko a ja już szukam sukienki na te okazję, po prostu nie lubię kupować coś na ostatnią chwilę, bo zazwyczaj jest tak, że na miesiąc czy mniej przed daną uroczystością w sklepach nie ma nic co by mi się podobało. Dlatego też poszukiwania zaczęłam tak wcześnie. No dobra, ale do rzeczy. Szukając sukienki, zaczęłam od przejrzenia sklepów online, a że lubię się czasem poradzić czy dany ciuch jest fajny czy nie to nie tajemnica, dlatego każda sukienka, która wpadła mi w oko zaraz była wysyłana dalej w celu uzyskania opinii i tak po kilku linkach padło pytanie: A szpilki i dodatki już masz? Kurde nie miałam nawet pomysłu jakiej ostatecznie sukienki szukam, a tu pytanie o szpilki i dodatki. To ja już nie wiem. Kupuje się sukienkę a do niej dodatki czy dodatki i do nich sukienkę? Przyznaję zirytowałam się odrobinę, bo zamierzałam poprzez stylizację pokazać swój rockowy styl i miłość do minimalizmu, a tu wizja przedwczesnego zakupu dodatków do sukienki. Byłam trochę skołowana i tak na jakiś czas poszukiwania stanęły, aż zabłądziłam na vinted i tam znalazłam sukienkę, którą na pewno założę więcej niż raz!


Genialna w minimalistycznym stylu misjonarka z kocim motywem czyli sukienka, której szukałam bardzo długo. Gdy w zeszłym sezonie, a może nawet dwa sezony do tyłu pojawiła się w mohito, mój rozmiar szybko zniknął z wieszaków nawet w sklepie internetowym był brak. Dlatego gdy znalazłam ją w stanie idealnym nie zastanawiałam się ani chwili i od razu już kupiłam.

Prosty krój, kołnierzyk jak u Wensday z rodziny Addams' ów i przyciągający oko koci motyw. Sukienka genialnie zakrywa niedoskonałości figury i dodatkowo to kolejna sukienka w mojej kolekcji, która ma kieszenie! Ok, dosyć o sukience. Czas na dodatki, których jak w większości moich stylizacji jak na lekarstwo.

Dla wielu z Was to mało realne mieć dwie torebki, a ja mam (bo plecaków i worków nie liczę). Damska torebka, a raczej mała aktówka bo tak wolę ją nazywać. Klasyczna czarna i nie za duża, bo przecież wychodząc na spacer czy kolację z moim K. nie mam zamiaru targać ze sobą pół domu. Mała, zgrabna, ale bardzo pojemna idealna nawet na co dzień, gdy wystarczą kluczę, mała kosmetyczka, książka, telefon i power bank (to rzeczy, które mam zawsze przy sobie nie zależnie od wielkości torebki).


I to by było na tyle, jeśli chodzi o dodatki bo nawet z roztargnienia nie wzięłam zegarka i godzinę sprawdzałam na telefonie. A wracając do kwestii obuwia. Nie do każdej sukienki trzeba zakładać szpilki czy baleriny. Oczywiście takie obuwie jest bardziej eleganckie i dodaję kobiecości, ale nie zapominajmy, że sukienka świetnie będzie się również komponować z trampkami czy botkami, a nawet ciężkimi glanami.


Kocia sukienka - Mohito (Vinted) | Ramoneska - Cropp | Botki - SinSay | Listonoszka - Brytyjka.pl 
Rajstopy - Esmara


Pozdrawiam i do przeczytania.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia