środa, 21 czerwca 2017

Matte Crayon Lipstick - Matowa pomadka do ust w kredce - Golden Rose 08, 09, 10 | Recenzja

Witajcie,
Długo zastanawiałam się nad recenzją kolejnych już w mojej kosmetyczce produktów marki Golden Rose. Ponieważ przez ostatnie miesiące owa marka stała się jedną z popularniejszych m in. dzięki świetnej jakości za bardzo niską cenę. Chyba nie ma bloga kosmetycznego na którym nie znalazła by się choć jedna recenzja kosmetyków Golden Rose, dlatego też stwierdziłam, że dorzucę swoje 3 grosze podobnie jak w przypadku recenzji płynnych pomadek tej firmy.

Nie przeciągając zapraszam do lektury.

Odcieni matowych pomadek w kredce jest aż 28 jednak sama  po dłuższym czasie poszukiwań swoich kolorów zdecydowałam się na numerki 08, 09 oraz 10 i to właśnie tej trójce poświecę dzisiejszy wpis.


Pomadka w kredce o pojemności 3,5g, którą możemy kupić już za 11,90, a uwierzcie w małych sklepikach można ją znaleźć nawet za 7zł! 

No to zaczynamy. Uwielbiam mat na ustach, tak więc owe kredki są dla mnie idealnym rozwiązaniem. Aksamitna, nawilżająca konsystencja i matowe wykończenie. To strzał w dziesiątkę, nie dziwne jest, że produkt został uznany Kosmetykiem Wszechczasów według Wizaż.pl. Pomadki są świetnie napigmentowane, szczególnie widać to przy użytkowaniu ciemniejszych odcieni. Używając pomadki w pracy podczas 12H zmiany wystarczy jedna, dwie poprawki podczas całego dnia. Także produkt jak najbardziej na tak! Zaś dzięki szerokiej gamie kolorów, każda z Nas znajdzie coś dla siebie.

Oba kolorki są na prawdę śliczne, pięknie uzupełnią makijaż i pozostają na ustach przez długi czas. Ach, zapomniałabym o swatchach, tak pomadki prezentują się na bardzo jasnej karnacji, jeśli chcecie zobaczyć jak prezentują się na ustach i dopełniają mój makijaż to zapraszam serdecznie na profil Instagramowy.


A czy macie już w swojej kosmetyczce swoje pomadki w kredce od GR? Chętnie poznam Wasze propozycje kolorystyczne w komentarzach.

Pozdrawiam i do przeczytania.

piątek, 9 czerwca 2017

Sammydress Haul | Koci melonik, Maxi sukienka, Bluza z motywem i ogrodniczki

Hey,
Od dłuższego czasu na blogu goszczą głównie recenzję książek, dlatego też dziś dla małego urozmaicenia moje zakupy ze sklepu SammyDress.com. Jak to z tego typu sklepami bywa miałam wątpliwości czy w ogóle robić tam zakupy. Po analizach, przeczytaniu wielu opinii w sieci, a także po to by pokazać Wam czy warto tam zaglądać. Postanowiłam, że zrobię tam zakupy. Niestety nie ze wszystkiego co zamówiłam jestem w pełni zadowolona, ale o tym przeczytacie w dalszej części wpisu.

Same zakupy na SD były bardzo przyjemne. Przejrzysta strona, łatwe filtrowane poszukiwanych produktów, szeroki asortyment czy przyjazne dla kieszeni ceny to same plusy, jednak wysyłka jest bardzo droga bo za produkty o wartości 43 $ zapłaciłam ponad 15$ za samą przesyłkę, wybierając najtańszą opcję bez możliwości śledzenia paczki. Także jeśli chodzi o koszt wysyłki to SD ma u mnie sporego minusa, choć na stronie są produkty mające darmową wysyłkę tak jak np. kapelusz który wybrałam.

Na pierwszy ogień pójdzie bluza, którą wrzuciłam do koszyka pod wpływem impulsu, a jestem bardzo mile zaskoczona.

BLUZA
<KLIK>

Bluza w pastelowych kolorach w piękny motyw mandal. Wykonana ze zwiewnego materiału, więc będzie idealna na chłodniejsze wieczory. Wybrałam rozmiar XL i jest odpowiedni. Mam jedynie wrażenie, że rękawy mogły by być krótsze, ale to nie problem bo i tak noszę podwinięte. Wrzucona do koszyka ze względu na wzór i nie żałuje, bo w rzeczywistości jest jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach.

MAXI SUKIENKA
<KLIK>
Maxi sukienka w kolorze czerwonego wina. Przyznam, że do koszyka powędrowała, ponieważ, zawsze marzyła mi się taka maxi, a nigdzie nie mogłam znaleźć nic co na prawdę by mi się podobało, a dodatkowo pomyślałam, że może nadać się na wesele mojego brata, ale jakoś nie do końca do mnie przemawia to jak w niej wyglądam. Sukienka wykonana bardzo starannie i z dbałością o szczegóły. Koronka nie jest porwana czy pozaciągana. Z tyły zapinana na zamek. Jeśli chodzi o górną część to koronka z przodu podszyta jest podszewką, zaś z tyłu nie tak więc stanik odpada. Sukienka nie posiada żadnych miseczek by podtrzymać biust tak więc chyba krawcowa będzie musiała coś wymyślić.

KOCI KAPELUSZ
<KLIK>
Kolejną rzeczą w koszyku okazał się melonik z kocimi uszami. Nie jednokrotnie podkreślałam, że uwielbiam kocie motywy, dlatego też melonik musiał być mój. Tutaj jak wspomniałam wcześniej miałam darmową wysyłkę. Melonik ładnie się prezentuję, nie jest ani za duży ani za mały. Wykonany z imitacji wełny (cokolwiek to znaczy). Bardzo mi się podoba, jednak uszy wydają mi się bardziej misiowate niż kocie, ale może to tylko moje mylne wrażenie, jak myślicie?

OGRODNICZKI
<KLIK>
Ostatnie do koszyka wpadły ogrodniczki i niestety tutaj jestem zawiedziona, bo są świetne i bardzo dobrze wykonane, ale ich wymiary nie są zgodne z tymi podanymi na stronie. Dlatego przekazałam je siostrze Pana K. Jest ode mnie wyższa i szczuplejsza, tak więc na nią pasują, ale są bardzo wąskie w udach. Mamy nadzieje, że się trochę rozciągną.

Pozdrawiam i do przeczytania.

niedziela, 4 czerwca 2017

Światło w mroku - I. M. Darkss | Recenzja książki

Witajcie,
Korzystając z wolnego dnia i możliwości pracy na świeżym powietrzu, przybywam do Was z recenzją książki, która choć z gatunku fantastyki to nie do końca skradła moje serce.

Kolejny debiut w moich rękach, znów fantastyka, ale jednak nie jest to mój klimat o czym mowa? Mowa o książce "Światło w mroku" I. M. Darkss.


Jak przystało na moje recenzję zacznę od pięknej okładki z mrocznym klimatem. Sam wygląd książki zachęca do jej przeczytania. Mroczny i tajemniczy klimat kusi by odkryć ukrytą na stronach tajemnicę relacji dwójki młodych ludzi. Ona jest światłem, on zaś ciemnością, czy te dwie osobowości mają razem szansę?

Historia inna niż wszystkie. Relacja młodych ludzi. Ona żyjąca w ludzkim świecie, zaś on oszukany przez kobietę, poznał każdy rodzaj bólu. Historia, która pokazuje że każdy swe przeznaczenie zapisane w gwiazdach i udowadnia, że jeśli dwie istoty, żyjące w różnych światach mają się spotkać to wcześniej czy później do tego spotkania dojdzie. Już od pierwszych stron czujemy mocne emocje bohaterów, które towarzyszą Nam do samego końca.  

Choć powieść wciąga to nie jest to książka, która ostatecznie mnie porwała. Czekam kolejną część z nadzieją, że będzie dopełnieniem a nie klęską tej serii.

Pozdrawiam i do przeczytania.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia